Strona główna » Dokumenty » Protokoły komisji » Protokół nr 34/2016 posiedzenia Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej w Osiecznej w dniu 25 kwietnia 2016 r.

Protokół nr 34/2016 posiedzenia Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej w Osiecznej w dniu 25 kwietnia 2016 r.

Numer protokołu: 34
Rok: 2016

PROTOKÓŁ NR 34/2016
posiedzenia Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej w Osiecznej w dniu 25 kwietnia 2016 r.

Porządek obrad:
1. Otwarcie.
2. Odczytanie porządku obrad.
3. Zapoznanie ze skargą w sprawie niewłaściwego realizowania zadań związanych z powierzonym stanowiskiem dyrektora szkoły.
4. Wolne głosy i wnioski.
5. Przyjęcie protokołu ostatniego posiedzenia Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej w Osiecznej.
6. Zakończenie obrad.

Ad. 1. Otwarcie.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Otwieram posiedzenie Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej. Witam Pana Burmistrza Miasta i Gminy, Pana Przewodniczącego Rady Miejskiej, Gości Panią S.D. i Pana M.D. – wnoszących skargę, członków Komisji i Panią protokolantkę.
Lista obecności stanowi załącznik Nr 1 do niniejszego protokołu.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Zamykam punkt pierwszy. Otwieram punkt drugi posiedzenia.

Ad. 2. Odczytanie porządku obrad.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Porządek posiedzenia przedstawia się następująco:
1. Otwarcie.
2. Odczytanie porządku obrad.
3. Zapoznanie ze skargą w sprawie niewłaściwego realizowania zadań związanych z powierzonym stanowiskiem dyrektora szkoły.
4. Wolne głosy i wnioski.
5. Przyjęcie protokołu ostatniego posiedzenia Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej w Osiecznej.
6. Zakończenie obrad.
Czy są uwagi do proponowanego porządku obrad? Nie widzę. Dziękuję. Kto z członków Komisji jest za przyjęciem proponowanego porządku obrad, proszę podnieść rękę – 4 głosy. Kto się wstrzymał od głosu? – 0 głosów. Kto jest przeciw? – 0 głosów. Stwierdzam, że porządek obrad został przyjęty jednomyślnie. Zamykam punkt 2. Otwieram kolejny punkt posiedzenia.

Ad. 3. Zapoznanie ze skargą w sprawie niewłaściwego realizowania zadań związanych z powierzonym stanowiskiem dyrektora szkoły.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Zgodnie z tematem dzisiejszego posiedzenia, w tym punkcie zapoznamy się ze skargą w sprawie niewłaściwego realizowania zadań związanych z powierzonym stanowiskiem Dyrektora Szkoły w Kąkolewie. Na adres Przewodniczącego Rady Miejskiej wpłynęło pismo z Kuratorium Oświaty w Poznaniu, które przekazało skargę właściwemu organowi do rozpatrzenia. Członkowie Komisji zapoznali się ze skargą złożoną przez Państwa D. w sprawie niewłaściwego realizowania zadań związanych z powierzonym stanowiskiem dyrektora szkoły. Państwo Skarżący byli w Kuratorium, gdzie została sporządzona notatka służbowa o następującej treści. Notatka służbowa spisana przez Kuratorium Oświaty dotyczy niewłaściwych działań Dyrektora Zespołu Szkół w Kąkolewie podejmowanych wobec K.D. ucznia klasy VIa Szkoły Podstawowej. W dniu 3 marca 2016 r. o godzinie 11.00 w biurze Delegatury w Lesznie małżeństwo Państwo S. i M. D. złożyło zażalenie na postępowanie Dyrektora Zespołu Szkół w Kąkolewie wobec ich syna K.D. Podali, że ich syn K. był uczniem klasy VIa Szkoły Podstawowej wyżej wymienionego Zespołu Szkół, natomiast od 12 października 2015 r. przenieśli go do Szkoły Podstawowej nr 1 w Lesznie. Państwo D. podali swoje dane adresowe, tj. S. i M. D. Kąkolewo, ul. XX-lecia 12, 64-113 Osieczna oraz numer telefonu. Małżonkowie mają zastrzeżenia do niewłaściwego, ich zdaniem, zachowania i postępowania Dyrektora Szkoły, Pani Aliny Żalik w stosunku do ich syna. Podali przykłady zdarzeń, które w ich opinii potwierdzają powyższe stanowisko, m.in.:
a) przesłuchiwanie ich syna oraz innych uczniów przez policjanta policji państwowej i Dyrektora Szkoły, bez powiadomienia i wiedzy rodziców. Zdarzenie miało miejsce w połowie września 2015 r.,
b) oskarżanie przez Dyrektora Szkoły syna Państwa D. o to, że ukradł innemu uczniowi podręcznik i bił innego ucznia. Zdarzenie miało miejsce w połowie września 2015 r.,
c) przeprowadzenie przez Dyrektora Szkoły przed budynkiem Szkoły rewizji (przeszukanie zawartości tornistra) syna Państwa D. Zdarzenie miało miejsce w połowie września 2015 r.,
d) wyśmiewanie przez Dyrektora Szkoły syna Państwa D. w obecności innych uczniów klasy VIa i oskarżanie go o symulowanie choroby serca, udawanie choroby i kłamanie rodzicom o sytuacji w Szkole.
Wizytator poinformował Państwa S. i M. D. o możliwości złożenia pisemnej skargi na postępowanie Dyrektora Szkoły. W tym celu poprosił o przygotowanie szczegółowego opisu zdarzeń i sytuacji związanych z ich synem, a mających miejsce w Szkole Podstawowej w Kąkolewie (wyżej wymieniony opis stanowi załącznik do notatki służbowej). Państwu D. podano adres poczty elektronicznej oraz numer telefonu do biura Delegatury w Lesznie. Rozmowę zakończono o godzinie 11.40. Sporządzono notatkę służbową, którą podpisali wszyscy uczestnicy rozmowy.
Kserokopia notatki służbowej Kuratorium Oświaty w Poznaniu Delegatura w Lesznie stanowi załącznik Nr 2 do niniejszego protokołu.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Zaprosiliśmy Państwa na posiedzenie Komisji w celu umożliwienia Państwu wniesienia uzupełnienia informacji w kwestii skargi oraz udzielenia odpowiedzi na pytania Komisji. Czy chcieliby Państwo podać dodatkowe informacje poza tymi, które zawarliście w skardze?
Pani S.D. – Skarżąca:
Dowiedzieliśmy się od jednego z uczniów, że Pani Dyrektor pytała go, dlaczego rozmawia z K., gdy oczekuje na dojazd do szkoły? Dlaczego z nim rozmawia? Po co z nim rozmawia i o czym? Nie rozumiem, dlaczego kolegom nie wolno rozmawiać z K?
Pan M.D. – Skarżący:
Dotyczy to kolegi z byłej klasy.
Pani S.D. – Skarżąca:
Pani Dyrektor podeszła do ucznia, syn często widzi rano Panią Żalik, i zapytała, dlaczego z nim rozmawiasz i o czym z nim rozmawiasz? Czy koledze nie wolno rozmawiać z uczniem, który już nie jest uczniem tej Szkoły? Syn był w Szkole psychicznie nękany. Potrzebowaliśmy pięć miesięcy żeby złożyć skargę, ponieważ jest to dla nas trudna sytuacja. Mamy opinię z obecnej Szkoły syna. Przekażę ją Państwu do wglądu.
Kserokopia opinii stanowi załącznik Nr 3 do niniejszego protokołu.
Pani S.D. – Skarżąca:
To jest opinia o tym, jakim uczniem w Szkole jest syn. A nie, że jest najgorszy.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Czy posiadacie Państwo opinię ze Szkoły w Kąkolewie, że syn jest najgorszym z uczniów?
Pani S.D. – Skarżąca:
W skardze opisałam zachowanie Pani Dyrektor w stosunku do mojego syna. Pani Dyrektor wyśmiewała syna i powiedziała: matka ciągle przychodzi do Szkoły i udaje, że ty jesteś aniołkiem, a ty wcale taki nie jesteś. Jesteś najgorszy. W piśmie opisałam Państwu sytuację, aby każdy mógł się zapoznać. Syn wrócił ze Szkoły do domu z krzykiem, że się zabije, jeżeli go z tej Szkoły nie zabiorę. Pani Dyrektor dzwoniąc do mnie powiedziała, to są słowa Pani Dyrektor, perfidnie się śmieje z tego, że koledze przywiązali rękaw do furtki. Zapytałam czy syn to zrobił? Na pewno był prowodyrem. Zapytałam syna o tę sytuację. Powiedział, że kolega go zawołał żeby zobaczył, co zrobili. Pani Dyrektor wyzwała syna od najgorszego. Zadzwoniła do mnie. Jak napisałam informację, że przenoszę syna do innej szkoły, to Pani Dyrektor chciała ze mną rozmawiać, ale ja już nie chciałam. Teraz wiem, że mam syna szczęśliwego. W nowej szkole ma lepsze oceny. Pod względem psychicznym jest lepiej. W nowej szkole jest zupełnie inne podejście do nauki.
Pan M.D. – Skarżący:
Od pewnego czasu syn nie miał ochoty ani chodzić, ani się uczyć w Szkole w Kąkolewie. Był na skraju wyczerpania psychicznego.
Pani S.D. – Skarżąca:
Syn mówił: mama ja się zabiję.
Pan M.D. – Skarżący:
Sytuacja, że 12-latek wraca ze szkoły z płaczem i z krzykiem, że już nie chce chodzić do tej szkoły, że się zabije, że zemści się na Pani Dyrektor, że zostawi list pożegnalny, chyba nie jest normalna.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Korzystaliście Państwo z porad specjalisty?
Pani S.D. – Skarżąca:
Byliśmy u lekarza rodzinnego, który powiedział, że podjęliśmy dobrą decyzję przenosząc syna do innej szkoły. Zalecił, aby obserwować jego zachowanie. Syn nie chciał iść do psychologa. Zmiana szkoły spowodowała, że syn stał się innym dzieckiem. Jest uśmiechnięty. W opinii jest napisane, że klasa w nowej szkole była dosyć trudna. Wychowawca powiedział, że chłopcy biorą z syna przykład, a nie jak w Szkole w Kąkolewie. Nikt nie mówi o nim, jak w Szkole w Kąkolewie, że na pewno on był prowodyrem jakichś sytuacji, zdarzeń. W nowej szkole opinia o dziecku jest zupełnie inna. My nie załatwiliśmy sobie takiej opinii. To jest opinia wychowawcy i dyrektora szkoły.
Pan M.D. – Skarżący:
Nie jest możliwe, żeby dziecko z dnia na dzień tak się zmieniło. Dzieci nie zmieniają się zachowania z dnia na dzień.
Pani S.D. – Skarżąca:
Dzwonili do mnie rodzice innych dzieci i mówili „co Ona zrobiła, krzyczała na Twojego syna, że jest złodziejem”. Przez to, że został poczęstowany przez kolegę gruszką to jest złodziejem?
Pan M.D. – Skarżący:
To zdarzenie miało miejsce w dniu, w którym syn był ostatni dzień w szkole.
Pani S.D. – Skarżąca:
Ta sytuacja zdarzyła się wcześniej. Ostatni dzień był w Szkole, jak Pani Dyrektor zadzwoniła do mnie i wmawiała mi, że syn przywiązał koledze rękaw do furtki. Wyśmiewała mnie przed klasą, że przychodzę do szkoły i mówię, że jesteś jak aniołek. Udajesz chorobę serca, a matka ci wierzy. Syn przez te sytuacje miał nerwicę serca. Zachowanie Pani Dyrektor było karygodne. Syn był przesłuchiwany przez policję. Nie otrzymaliśmy żadnej informacji o przesłuchiwaniu dziecka. Pani Dyrektor wmawiała, że ukradł książkę. Dziecko nie przyznało się, a Pani Dyrektor dalej twierdziła, że ukradł podręcznik. Mówiła do innego ucznia: powiedz, że K. cię bije. Syn mówił, że nie bije kolegi. Pytała dalej, M., bije cię? Kolega powiedział, że nie. Książka znalazła się w klasie. Leżała na podłodze i Pani Kretschmer schowała ją do biurka. Taka sama sytuacja była z uczennicą. Też trudna dziewczynka w tej szkole. Ciągle była oskarżana, np. że podkładała innym dzieciom nogi. Syn spadł ze schodów podczas dyskoteki. Wrócił do domu brudny. Dzieci pojechały na wycieczkę do Gostynia. Po powrocie przyjechał do mnie ojciec jednej z uczennic. Twierdził, że był u Pani Dyrektor, która powiedziała, że ma jechać do mnie i podała mój adres oraz, że ma zgłosić zdarzenie na policji. Chodziło o to, że syn miał nazwać jego córkę s…. Później okazało się, uczennica namawiała inne dziewczynki żeby to potwierdziły. A Pani Dyrektor twierdziła, że tak było na pewno. Takich rozmów było wiele. Rozmawiałam z rodzicami i okazało się, że uczennica namawiała inne dziewczynki żeby powiedziały, że K. tak na nią powiedział. Rozmawiano o tym z kilkoma uczennicami. Pani Dyrektor powiedziała, że tego nie słyszała, ale to się wyjaśni. Ale K. był winien bo jest najgorszy. Pani wychowawczyni powiedziała, że syn jest normalnym uczniem i nie jest tak, jak twierdzi Pani Dyrektor. W każdej klasie zdarzają się różne sytuacje, ale to co było w klasie, do której syn chodził, było nagminne.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Przedstawia Pani kwestie zapisane w skardze. Czy chcieliby Państwo przekazać Komisji dodatkowe informacje?
Pan M.D. – Skarżący:
Nie.
Pani S.D. – Skarżąca:
Nie.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Dziękuję Państwu. Czy są pytania do Państwa D.? Pan Przewodniczący Rady Miejskiej Roman Lewicki. Proszę.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Z Państwa pisma wynika, że nagromadzenie zdarzeń nastąpiło we wrześniu ubiegłego roku. Tymczasem Państwa syn chodził do Szkoły w Kąkolewie od pierwszej klasy. Czy wcześniej nie było tego typu sytuacji? Co się stało, że we wrześniu nastąpił ciąg złych zdarzeń?
Pani S.D. – Skarżąca:
To była trudna klasa. Były nieporozumienia, np. syn został pobity w pierwszej klasie przez uczniów o dwa lata starszych. Rozmawiałam o tym z wychowawczynią, która wpłynęła na zachowanie uczniów. Dwa lata później sytuacja powtórzyła się. Wyśmiewali się z syna podczas przebierania w szatni, itd. Byłam w tej sprawie u Pani Dyrektor, która powiedziała, że wyjaśni sytuację. Po czasie powiedziała, że syn był sam sobie winien, bo zaczepiał starszych uczniów. Dziecko z pierwszej klasy, które idzie do szkoły przestraszone będzie zaczepiało starszych uczniów? Rozmawiałam z jednym z tych chłopców i z jego wychowawczynią. Uczeń stwierdził, że to były ich głupie wybryki. Ale winien był K., bo ich zaczepiał.
Pan M.D. – Skarżący:
Dziecko z pierwszej klasy zaczepiałoby starszych o dwa lata kolegów?
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Zgłaszaliście Państwo pobicie syna?
Pani S.D. – Skarżąca:
Zgłosiłam zajście do wychowawczyni. Chłopcy powiedzieli wychowawczyni, że K. ich zaczepiał. Później jeden z tych uczniów przyznał się, że to były ich głupie wybryki. Chłopcy z tej klasy mieli różne pomysły. Chcieliśmy, żeby syn skończył Szkołę Podstawową w Kąkolewie i później planowaliśmy zastanowić się nad zmianą gimnazjum, ale kumulacja złych zdarzeń przyspieszyła naszą decyzję. Nikt bez powodów nie przenosi dziecka do innej szkoły po rozpoczęciu roku szkolnego. Kupiliśmy trzy bluzki, buty, książki, zeszyty i do nowej szkoły musiałam kupić inne. Młodszy syn jest mniejszy i nie wykorzysta rzeczy po bracie, a w gimnazjum obowiązuje inny kolor bluzek. Do nowej szkoły syn ma dojazd, a po lekcjach codziennie musimy po niego jechać.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Zarzut przesłuchania syna przez policję bez Państwa obecności. Czy to było przesłuchanie? Jeśli tak, to w jakich okolicznościach. Czytałem obowiązujące w tym zakresie przepisy i wiem, że policjant nie może przesłuchiwać dziecka bez obecności rodziców. Ustawa mówi o tym, jakie są okoliczności specjalne, kiedy nie ma możliwości przesłuchania w obecności rodziców. Jak Państwa zdaniem odbyło się przesłuchanie K. bez Państwa obecności.
Pani S.D. – Skarżąca:
Wiemy, że rano do szkoły przyjechała mama z kolegą z klasy K. Powiedziała, że syn nie odrobił zadania, bo ktoś mu ukradł książkę. Wszyscy chłopcy z klasy zostali zawołani do Pani Dyrektor. W tym czasie przyjechała policja, podobno była zaproszona do klas 1-3. Policja była przy rozmowie uczniów z Panią Dyrektor. Po kilku chłopców wchodziło do gabinetu Pani Dyrektor. Mówię to, co mówiły dzieci. To nie jest tak, że tylko ja postawiłam taki zarzut. Wielu rodziców zastanawiało się czy iść z tą sprawą do Kuratorium. Zachowanie Pani Dyrektor było perfidne, ponieważ nie wolno przesłuchiwać dzieci bez wiedzy rodziców. Pani Dyrektor krzyczała do ucznia, że ukradł książkę. Kolega przyznał się do tego. Syn powiedział, że Pani Dyrektor tak na niego naciskała, że przyznał, iż wziął tą książkę. Po tym zdarzeniu syn przyszedł ze szkoły i opowiedział nam o tej sytuacji. Rozmawialiśmy z ojcem tego chłopca na zebraniu. W dniu zdarzenia było zebranie z rodzicami. Zapytał Panią Dyrektor, dlaczego policjant przesłuchiwał dzieci bez zgody rodziców? Pani Żalik odpowiedziała, że to był przypadek, że była policja. Policji nie wolno przesłuchiwać nieletniego bez wiedzy i zgody rodziców, jeżeli dziecko nie ma ukończonych 17 lat, itd. Nikt z rodziców nie wiedział o przesłuchiwaniu dzieci. Wiem, że przy przesłuchaniu była Pani Dyrektor i policja. Podczas przesłuchiwania dzieci nie było pedagoga. Pani Dyrektor ponoć jest pedagogiem.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Pani Dyrektor, policja i kilku chłopców, czy tylko jeden?
Pani S.D. – Skarżąca:
Nie wiem, czy nie była obecna mama, która zgłosiła zaginięcie podręcznika.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Policja była w Szkole w związku ze spotkaniem w klasach 1-3?
Pani S.D. – Skarżąca:
Prawdopodobnie. Nie wiem czy tak było. Na pewno policja przesłuchiwała uczniów z klasy, do której chodził syn.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Czy policjanci specjalnie zostali wezwani na okoliczność przesłuchania?
Pani S.D. – Skarżąca:
Tego nie wiemy. W każdym razie policja była przy przesłuchaniu, co nie powinno mieć miejsca.
Radny Rady Miejskiej Pan Mirosław Forszpaniak:
K. jest spokojnym dzieckiem czy lubi prowokować? Z tego, co słyszałem wcześniej, to raz wychowawczyni twierdzi, że jest dobrym chłopcem, a później, że zaczepia starszych kolegów.
Pan M.D. – Skarżący:
Był oskarżony, że zaczepiał, że był prowodyrem zaczepki. Syn na pewno nie zaczepiał tych chłopców.
Pani S.D. – Skarżąca:
Pani Rosińska jest wychowawczynią klasy, można z nią porozmawiać.
Pan M.D. – Skarżący:
Wątpliwą sprawą jest, żeby pierwszoklasista zaczepiał dwóch starszych kolegów.
Burmistrz Miasta i Gminy Pan Stanisław Glapiak:
Z mojego doświadczenia powiem, że takie sytuacje się zdarzały. Nie twierdzę, że tak było w przypadku Państwa syna, natomiast takiej sytuacji nie można wykluczyć. Proszę mi wierzyć takie sytuacje zdarzały się wielokrotnie i nie można zakładać, że są niemożliwe.
Pani S.D. – Skarżąca:
Rozmawiałam wtedy z wychowawczynią Panią Suszek i z Panią Kubasik. Jeden z tych chłopców przyznał, że to były ich wygłupy. Chłopcy przyznali się do winy, przeprosili, a później postępowali tak samo.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Czy te wszystkie informacje, które Pani przedstawiła pochodzą od syna, czy Pani była świadkiem tych zdarzeń?
Pani S.D. – Skarżąca:
Od rodziców innych dzieci i od syna. Osobiście byłam kilkakrotnie u Pani Dyrektor.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
A jeśli chodzi o zarzuty, które zostały przedstawione?
Pani S.D. – Skarżąca:
Przesłuchanie dzieci przez policję było omawiane w tym samym dniu na zebraniu z rodzicami.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
W skardze jest napisane, że Pani Dyrektor naciskała na syna, krzyczała. Rozumiem, że te informacje przekazał Pani syn.
Pani S.D. – Skarżąca:
Syn i dzieci, które były u Pani Dyrektor.
Pan M.D. – Skarżący:
Rewizja tornistra przed Szkołą w związku z gruszkami. Są świadkowie tego zdarzenia - rodzice uczniów. Jedna Pani dzwoniła w tej sprawie do żony.
Pani S.D. – Skarżąca:
Dzwoniły dwie Panie. Jedna z Pań powiedziała, że może być świadkiem, ale stwierdziła, że boi się, żeby to nie odbiło się na jej dzieciach, które są uczniami Szkoły w Kąkolewie. Wielu rodziców kilkakrotnie było w Kuratorium, ale jak mieli zgłosić sprawę na piśmie, to rezygnowali.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Rewizja tornistra przed Szkołą przy innych osobach.
Pani S.D. – Skarżąca:
Tak i krzyczenie na dzieci, że są złodziejami bo ukradli gruszki.
Pan M.D. – Skarżący:
Syn, w drodze do Szkoły, został poczęstowany przez kolegę gruszką. Było to pomówienie.
Pani S.D. – Skarżąca:
Poniżanie i wyśmiewanie mnie i syna przed klasą.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Państwo na końcu skargi piszą tak. Chcę tylko nadmienić, że wielu uczniów, którzy powinni chodzić do tej Szkoły, przenieśli się do Leszna. Moglibyście Państwo wskazać, ilu uczniów to dotyczy.
Pani S.D. – Skarżąca:
Państwo macie wiedzę którzy uczniowie nie chodzą do Szkoły w Kąkolewie, a powinni.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Komisja nie ma takiej wiedzy.
Pan M.D. – Skarżący:
Jest dużo takich uczniów. Nie dotyczy to tylko klas gimnazjalnych. Gimnazjaliści wybierają kierunki i z tego powodu zmieniają szkołę. Rodzice poprzenosili dzieci ze Szkoły Podstawowej, bo były podobne przypadki.
Pani S.D. – Skarżąca:
Państwo Kobisz przenieśli obydwoje dzieci. Pan Bojek również przeniósł dziecko do Szkoły w Lesznie. Przewodnicząca Rady Rodziców też przeniosła dziecko do gimnazjum w Lesznie. Jeszcze jedna Pani przeniosła dziecko do gimnazjum w Lesznie.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Nie znam przyczyn przeniesienia dzieci, o których Pani mówi, do innych szkół. Mój syn również nie chodzi do, moim zdaniem, bardzo dobrego Gimnazjum w Osiecznej. Codziennie dowożę go do Leszna. Ale to nie znaczy, że on nie chce chodzić do Szkoły w Osiecznej, tylko świadomie zdecydował o zmianie gimnazjum.
Pani S.D. – Skarżąca:
Taka sytuacja jest od kilku lat, że dzieci, które powinny chodzić do Szkoły w Kąkolewie nie chodzą do niej. Niektórzy rodzice, gdy się dowiedzieli, że przenosimy dziecko i złożyliśmy skargę, to powiedzieli, że żałują, że nie zrobili tak samo.
Pan M.D. – Skarżący:
Są rodzice, którzy mogliby coś w tej sprawie wnieść. Z powodu przyczyn działania w tej Szkole przenieśli dzieci do innych placówek.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Kto jeszcze z Państwa chciałby zabrać głos w tej sprawie? Pan Przewodniczący Roman Lewicki. Proszę.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Użyła Pani określenia, że potrzebowaliście pięć miesięcy czasu na podjęcie decyzji o złożeniu skargi. Nietrudno nie zauważyć faktu, pewnie spodziewaliście się Państwo takiego pytania od Radnych, że zdarzenia miały miejsce we wrześniu, to jest Państwa prawo, jak każdego rodzica, że może złożyć skargę nawet po latach, ale według mojej oceny, długo zastanawialiście się nad tą decyzją. Co spowodowało, że zdecydowaliście o złożeniu skargi?
Pani S.D. – Skarżąca:
Dużo wcześniej chcieliśmy złożyć skargę, ale jak Pan widzi jeszcze dzisiaj ta sprawa wywołuje emocje. Sama myśl, rozmowa na ten temat z kimkolwiek, zawsze budziła emocje. Mam jeszcze jednego syna w tej Szkole i mam nadzieję, że nie spotka go to, co spotkało K.
Pan M.D. – Skarżący:
Liczymy na to, że go to nie spotka i, że nie będzie przechodził psychicznego nękania.
Burmistrz Miasta i Gminy Pan Stanisław Glapiak:
K., którego nie mam przyjemności znać, życzę jak najlepiej. Wszyscy tutaj obecni życzymy mu, żeby edukacyjnie, a później w życiu dorosłym sobie świetnie poradził. Natomiast wybaczcie, ale nie zgodzę się z Waszym zdaniem, że wielu uczniów, którzy powinni chodzić do Szkoły w Kąkolewie zostało przeniesionych do Leszna. To są takie stereotypowe opinie i one niestety nie bronią się w związku z faktami. Na użytek wypowiedzi jednego z Radnych naszej Rady Miejskiej przygotowałem zestawienie obrazujące, jaki procent uczniów, którzy powinni uczyć się w szkołach podstawowych naszej Gminy, chodzi do szkół leszczyńskich i w sąsiednich gminach. W Gminie Osieczna na rezygnację z uczenia się w szkołach naszej Gminy, porównując z danymi z gmin sąsiednich, decyduje się niewielka liczba uczniów. Na 100 uczniów szkół podstawowych 12 realizuje obowiązek szkolny poza Gminą, przede wszystkim w szkołach leszczyńskich. Natomiast są gminy, gdzie na 100 uczniów 42 chodzi do szkół leszczyńskich. Wiem, że patrząc z perspektywy Państwa decyzji, kilku czy kilkunastu rodziców którzy mogliby posyłać dziecko do Szkoły w Kąkolewie, a posyłają do Leszna, to zjawisko może wydawać się istotne. Nie wiem, jaka sytuacja będzie jutro czy pojutrze. Tego nikt z nas nie wie. Natomiast mówię o rzeczach, które można uzasadnić faktami, nie mówić o nich na zasadzie tylko i wyłącznie odczuć. Nie chciałbym, żeby to co powiem, było odebrane jako stanowisko Burmistrza, tylko jako rodzica i byłego nauczyciela. Proszę, żebyście to przyjęli spokojnie. Szanuję to, co napisaliście w zażaleniu, mieliście takie prawo. Mnie rysuje się obraz, pewnie nie do końca w Waszym odczuciu obiektywny. Zauważyłem w wypowiedzi Pani D., a Pan D. to powtarzał i potwierdzał, że we wszystkich konfliktowych czy trudnych sytuacjach dawaliście rację synowi lub rodzicom, którzy mówili Wam o zdarzeniach. Chciałbym i proszę Was, żeby jednak starali się filtrować opinie młodych ludzi. Czasem, aby ocenić rzeczy, które się działy, trzeba perspektywy nie jednej osoby, która się wypowiada, ale kilku osób. Powtarzam, życzę K. samych sukcesów, widzę i czytam, że świetnie się czuje. Niech chłopak radzi sobie jak najlepiej, ale uważam, że nie należy jednostronnie przyjmować stanowiska czy zdania dziecka, bez względu na to kim ono dla nas jest. Między dziećmi jest tak, że one szybko się konfliktują i równie szybko się godzą. A dorośli, w tym przypadku nauczyciel czy dyrektor i rodzic, gdy zaczynają się problemy, trudniej znajdują porozumienie. Nie wyobrażam sobie, żeby młodszy brat K. w jakikolwiek sposób miał odczuć to, że nie zgadzacie się Państwo z tym, o czym napisaliście w piśmie.
Pani S.D. – Skarżąca:
To są opinie nie tylko nas - rodziców K. To są opinie kilku osób, które tak samo sądzą. Sytuacja z gruszkami dotyczyła trzech chłopców. Rodzice byli przed Szkołą, widzieli zachowanie Pani Dyrektor i dzwonili do mnie informując o tym zdarzeniu. Jeśli chodzi o przesłuchanie dzieci przez policję, to Pani Dyrektor powiedziała o tym fakcie na zebraniu rodziców.
Burmistrz Miasta i Gminy Pan Stanisław Glapiak:
Sprawa dotyczyła również syna Państwa sąsiadów. Z tego co wiem, ojciec tego chłopca występował do Szkoły z prośbą o wyjaśnienia, otrzymał odpowiedź, po której temat zamknął. Wiem, że było pismo, czy wypowiedź Pana policjanta na temat tego, czy rozmowa z uczniami miała znamiona przesłuchania czy inny charakter. Być może Pani Dyrektor to wyjaśni. Nie znam dokumentów, więc nie chciałbym zajmować stanowiska. Dziękuję.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Czy poza przedstawioną opinią posiadacie Państwo jeszcze inną dokumentację, np. badanie psychologiczne?
Pani S.D. – Skarżąca:
Nie.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Jest to trudna sytuacja, my to rozumiemy.
Pan M.D. – Skarżący:
Sytuacja jest niezręczna.
Radny Rady Miejskiej Pan Mirosław Forszpaniak:
Jest to pierwsza taka sprawa rozpatrywana na posiedzeniu Komisji Rewizyjnej.
Burmistrz Miasta i Gminy Pan Stanisław Glapiak:
Komisja ma na celu wyjaśnienie zaistniałych sytuacji, zdarzeń.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Pani powiedziała, że jest to pierwsza skarga. Jest to pierwsza skarga na Dyrekcję Szkoły w Kąkolewie. Komisja Rewizyjna rozpatruje skargi na konkretne osoby, jest to trudny temat, ale nie pierwsza skarga, bo takie sytuacje zdarzają się. Tym bardziej w takich organizmach jak szkoły.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Czy jeszcze ktoś z Państwa chciałby zabrać głos w tej sprawie? Nie widzę. Dziękuję. Dziękuję Państwu za spotkanie.
Pan M.D. – Skarżący:
Czy otrzymamy informację, co w związku z tą sprawą?
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Otrzymacie Państwo odpowiedź na piśmie.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Procedura jest następująca. Komisja Rewizyjna została wyznaczona przez Radę Miejską i poproszona o zbadanie tematu, następnie wyda opinię. Opinia zostanie przedstawiona Radzie Miejskiej, która podejmie decyzję.
Radca prawny Urzędu Pan Krzysztof Bojarczuk:
Rada Miejska podejmie decyzję w formie uchwały uznając skargę za uzasadnioną bądź bezzasadną.
Pan M.D. – Skarżący:
Dziękujemy.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Witam Panią Dyrektor Zespołu Szkół w Kąkolewie Alinę Żalik.
Dyrektor Zespołu Szkół w Kąkolewie Pani Alina Żalik:
Dzień dobry Państwu.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Zaprosiliśmy Panią Dyrektor na posiedzenie Komisji w celu uzyskania wyjaśnienia sytuacji opisanej w skardze Państwa D. Badamy skargę Państwa D. w sprawie syna K. na niewłaściwe działanie Dyrektora Szkoły w Kąkolewie Panią Alinę Żalik. Pani Dyrektor otrzymała kopię skargi celem zapoznania się. Komisja również zapoznała się ze skargą Państwa D. Chcielibyśmy poznać stanowisko Pani Dyrektor w sprawie zarzutów, tj.
a) przesłuchiwania ich syna oraz innych uczniów przez policjanta policji państwowej i Dyrektora Szkoły, bez powiadomienia i wiedzy rodziców. Zdarzenie miało miejsce w połowie września 2015 r.,
b) oskarżania przez Dyrektora Szkoły syna Państwa D. o to, że ukradł innemu uczniowi podręcznik i bił innego ucznia. Zdarzenie miało miejsce w połowie września 2015 r.,
c) przeprowadzenia przez Dyrektora Szkoły przed budynkiem Szkoły rewizji (przeszukanie zawartości tornistra) syna Państwa D. Zdarzenie miało miejsce w połowie września 2015 r.,
d) wyśmiewania przez Dyrektora Szkoły syna Państwa D. w obecności innych uczniów klasy VIa i oskarżanie go o symulowanie choroby serca, udawanie choroby i kłamanie rodzicom o sytuacji w Szkole.
To są główne zarzuty Państwa D. i zostały one zawarte w notatce służbowej Kuratorium Oświaty.
Dyrektor Zespołu Szkół w Kąkolewie Pani Alina Żalik:
Rozpocznę od ostatniego spotkania z Panią D. Pana D. nie znałam, natomiast z Panią D. spotkałam się na jej prośbę, dwa dni przed decyzją Rodziców o zabraniu syna ze Szkoły. Sytuacja była następująca. Na początku października dzieci z naszej Szkoły pojechały do Gostynia na przedstawienie, w tym uczniowie klasy VIa. Po powrocie z wyjazdu, około godziny 16.00, przyszedł do mnie ojciec uczennicy klasy VIa. Był oburzony, że K.D. w drodze powrotnej z wyjazdu, w autobusie, wyzwał jego córkę od k…. Wiedząc, jaka była sytuacja we wrześniu z książką od matematyki i o zdarzeniu w autobusie, poprosiłam Pana policjanta na zebranie rodziców. Rodzice wiedzieli, że w tej klasie sytuacja wychowawcza jest zła. Ojciec uczennicy przyszedł do mnie z pretensją, że uczeń K.D. wyzwał jego córkę. Wypowiedź ojca uczennicy słyszała Pani sekretarz Szkoły. Rodzic żądał, abym podjęła działania, ponieważ córka płacze, nie chce chodzić do Szkoły, itd. Poinformowałam Rodzica, że w Gostyniu nie byłam, w autobusie nie jechałam, w tej chwili nie ma już dzieci w Szkole, jestem tylko ja i Pani sekretarz. W tej sytuacji najlepiej będzie, jak Pan uda się do Państwa D. i wyjaśni tą sytuację. Pan powiedział, że nie pozwoli na takie zachowanie wobec jego córki, że pójdzie na policję. Zapytał, co ma zrobić. Powiedziałam, że może iść na policję i zgłosić zdarzenie. Państwo D. napisali, że podałam ich adres. Nie wiem gdzie mieszkają Państwo D., więc nie mogłam podać ich adresu. Wiem, że mieszkają na osiedlu, ale podanie ulicy, numeru domu nie mogło mieć miejsca, ponieważ nie znam dokładnego adresu tych Państwa. Pan się wyciszył i poszedł. Pojechałam do Leszna. Jak byłam w Lesznie zadzwoniła Pani D. Powiedziała, że przyszedł Pan R., że wyzwał syna i, że muszą się ze mną spotkać i wyjaśnić sytuację. Poinformowałam Panią D., że wiem, o zajściu, ponieważ był u mnie ojciec dziewczynki. Nie kryłam, że powiedziałam, że nie mogę mu pomóc, bo nie byłam świadkiem zdarzenia. Słyszałam przez telefon, że Pani D. płacze, że Pan R. ją wyzwał. Powiedziałam, że jestem w Lesznie, jak sobie życzy to w drodze powrotnej wstąpię do Szkoły. Wracając z Leszna wstąpiłam do Szkoły. Rozmowa z Panią D. była emocjonalna. Pani była bardzo wzburzona. Przyszła z synem. Z pełną frustracją, że chłopiec przysięgał, że on tak nie powiedział. Tłumaczyłam Pani D., że skąd mam wiedzieć, kto mówi prawdę, a kto kłamie. Nie jestem sędzią. Powiedziałam Pani D. i K., po co wchodzisz w takie sytuacje. Dziewczynki wielokrotnie przychodziły do mnie i mówiły o różnych sytuacjach w klasie. Pokażę Państwu pewną dokumentację dotyczącą tej klasy i między innymi K. Od dłuższego czasu w tej klasie były problemy. Nie zajęłam żadnego stanowiska w sprawie zajścia w autobusie. W trakcie rozmowy mama opowiedziała historię rodziny, że tata K. jest za granicą, że zrezygnowała z pracy, żeby zajmować się wychowaniem synów. Zwierzyła się, że ma dosyć tej sytuacji, bo ciągle są problemy. K. w pewnym momencie tej rozmowy zaczął się ironicznie uśmiechać. Poprosiłam żeby wyszedł z mojego gabinetu. Wychodząc z pokoju nie zamknął drzwi, nie wyszedł z sekretariatu, tylko usiadł przy Pani Sekretarz i słuchał dalszej rozmowy. Rozmowa z Panią D., aczkolwiek emocjonalna z jej strony, w żaden sposób nie była zła. Tłumaczyłam tej Pani, że nie może dawać wiary temu, co mówi chłopiec. Ja też nie daję pełnej wiary, tym bardziej, że w tej sprawie nie rozmawiałam ani z dziewczynką, ani z nauczycielem. Nie mogę zapewnić, że wierzę K. Pani D. chciała żebym w pewien sposób powiedziała, że K. tak nie powiedział, a ta dziewczynka jest zła. Mama K. zaproponowała, wiedząc jakie problemy były w tej klasie, żebym „przemieszała” wszystkich chłopców. Powiedziałam, że tego nie zrobię. W Szkole mamy trzy klasy szóste. Klasa VIb jest też specyficzną klasą, do której na początku roku, z dnia na dzień, przeniosłam jednego chłopca z VIa do VIb. Powodem było dokuczanie przez chłopców, prawdopodobnie między innymi przez K. U szóstoklasistów trzeba monitorować sytuację wychowawczo. W tej klasie Pani wychowawczyni stara się sprostać zadaniu. Do klasy VIc nie widzę możliwości przeniesienia uczniów i to powiedziałam Pani D., ponieważ w tej klasie są dzieci, które poszły do szkoły jako sześciolatki. Jest to klasa zorganizowana i zżyta, dlatego nie rozdzielę ich. Musimy wspólnie, nauczyciele i rodzice tak oddziaływać na dzieci, żeby zachowywały się normalnie. Obiecałam, że tych chłopców i K. będę monitorować w trakcie przerw. Wspólnie z Panią Glapiak robimy to już od piątej klasy. Mam dowód na to, że w tej klasie niesnaski między dziećmi miały miejsce od dłuższego czasu. Podczas rozmowy z Panią D. powiedziałam, że w szczególny sposób będę monitorowała K., żeby unikać takich sytuacji i żeby widział, że ktoś go kontroluje. Już następnego dnia po rozmowie z mamą K. doszło do pewnego zdarzenia. Byłam na piętrze, gdzie obserwujemy boisko. W czasie drugiej dużej przerwy, grupa bardzo aktywnych chłopców, przywiązała kolegę sznurkiem do furtki od wejścia na plac zabaw i szarpali nią. Obserwowałam to zdarzenie i pomyślałam, że jakbym miała kamerę, to bym nagrała film i pokazała Pani D. Wcześniej powiedziałam Pani D., że jak coś się będzie działo, to zadzwonię do niej. Nie zeszłam do tych chłopców. Po chwili podszedł do nich nauczyciel, który pełnił dyżur. W momencie kiedy uczniowie wchodzili do Szkoły po przerwie, podeszłam do K. i powiedziałam: K. wczoraj rozmawialiśmy z mamą. Obiecałeś, że będziesz się dobrze zachowywał. K. stał przy mnie i nic nie powiedział. Gdybym miała kamerę, to bym nagrała to, co działo się przed chwilą i pokazała mamie, bo nie uwierzy mi jak się zachowujesz, gdy na ciebie nie patrzy. Poszłam do sekretariatu, powiedziałam o sytuacji mojej Zastępczyni i zadzwoniłam do Pani D. Na K. nie krzyczałam, bo nie krzyczę na kogokolwiek. Zadzwoniłam do Pani D., tak jak się umówiłyśmy i zrelacjonowałam sytuację. Następnego dnia Pani D. nie przysłała K. do Szkoły. Dowiedziałam się od Pani Rosińskiej, że mama K. przyszła do Szkoły i oddała kluczyk od szafki. Zdziwiłam się, dlaczego nie przyszła do mnie. Dzień wcześniej, podczas popołudniowej rozmowy dziękowała, że przyjechałam po południu, zachowywała się normalne. Skąd taka reakcja? Nie wiem. To, co powiedziałam było ostatnią sytuacją dotyczącą tej sprawy. Jeśli chodzi o przesłuchanie, to żadnego przesłuchania nie było. W tym roku Pani G., mama ucznia z tej klasy, przyszła do mnie, wzburzona, że dokuczają synowi. Powiedziałam, że się przyjrzę sytuacji. Zapytałam, dlaczego o takich sprawach nie rozmawiają na zebraniu z rodzicami. Ta klasa jest trudna. Dzieją się rzeczy nie do udowodnienia. Na lekcji w większości uczniowie zachowywali się właściwie. Też mam lekcje w tej klasie. Nie mogę powiedzieć, że nikomu nie wpisałam uwagi. Nigdy nie było powodu, żeby na kogoś krzyczeć. Tam jest dwóch chłopców z problemami – jeden ma bardzo niską samoocenę, a drugi ma inne problemy i trzeba mu pomóc. Z dziećmi w tej klasie wciąż rozmawiamy. Natomiast K. i jeszcze jeden chłopiec są takimi osobowościami, jak stwierdzili nauczyciele, które manipulują innymi. Trudno to wykryć. Stąd Pani pedagog i Pani Wicedyrektor od piątej klasy działają w tym kierunku, żeby to, co jest złe odkryć. Jest bardzo trudno udowodnić, że K. tak się zachowuje, ponieważ na ogół nie zasługuje na taką opinię. Nigdy nie wpisałam tym chłopcom uwagi. Pani G. powiedziałam, że tą sprawę ma przedstawić na zebraniu z rodzicami. Powiedziała, że na zebraniu nie będzie o tym mówiła, ponieważ „Pani D. zrobi z niej głupią” – to jest cytat, „a Pan M. ją poprze”. Ci dwaj chłopcy – M.M. i K.D. to są chłopcy, którzy „dyrygowali” klasą. Po każdej sytuacji, kiedy do Szkoły przychodzili inni rodzice na skargę, rozmawialiśmy z nimi. Tego dnia, o którym pisze Pani D., że była policja, zadzwoniła Pani G. zrozpaczona, że chłopcy: M.M., K.D. i N.O. zabrali synowi książkę z matematyki. Z tego powodu nie ma odrobionych lekcji. Ona ma już tego dosyć, oni zachowują się wobec niego niewłaściwie, dokuczają mu. Nie wie, co ma zrobić. Powiedziałam, że książkę odkupimy, albo znajdziemy inne wyjście z sytuacji. Powiedziałam, że jutro jest zebranie z rodzicami. A Pani powiedziała: niech mi Pani nawet nie mówi, bo nie będę się z Panią D. kłócić, ona zakrzyczy wszystkich, itd. Powiedziałam Pani G., że pójdę do klasy i w tym momencie przyjechał Pan Komendant do klas I-III na pogadankę. Pomyślałam, że jak nie mogę poradzić sobie z chłopcami z szóstej klasy, to poprosiłam, żeby poszedł do nich Pan policjant. Przedstawiłam sprawę i poprosiłam żeby poszedł ze mną do tej klasy, z nadzieją, że jego osoba wpłynie na to, że chłopcy coś zrozumieją. Poszliśmy na lekcję do klasy VI. Na początku żaden chłopiec nie przyznawał się do sytuacji z książką. Po pewnym czasie dzieci zaczęły opowiadać jak po kolei działa się ta sytuacja. Dziewczynki wielokrotnie przychodziły mówić o tym, co działo się w klasie, ale winnym nie można było tego udowodnić. Byłyśmy bezsilne. Dziewczyny podczas rozmowy z Panem policjantem zaczęły opowiadać o sytuacji w klasie. Skończyło się tym, że Pan policjant tak poprowadził rozmowę, że chłopcy powiedzieli, że oni wiedzą jak wyglądała sytuacja i kilkoro z nich, nie mogę powiedzieć, że wśród nich był K., wyszło po książkę. Po chwili wrócili i powiedzieli, że książka jest, ale Pani Kretschmer zamknęła ją w szafie. Dla mnie temat był skończony, najważniejsze było żeby odzyskać książkę. Ale powstał nowy problem związany z tym, co powiedziały dzieci o tym jacy uczniowie są w stosunku do siebie. Dziewczynki mówiły długo. Wysłuchałam ich, wyciszyłam sprawę, zeszłam do sekretariatu i powiedziałam do Pani wicedyrektor, żeby poszła do tej klasy i niech dziewczynki napiszą to, co mówiły, żeby oczyścić sytuację w tej klasie. To są kartki, które zebrała od uczniów Pani Cecylia Glapiak. Proszę przeczytać. Dzieciom powiedziałam, że na zebranie z rodzicami poproszę Pana policjanta, żeby wytłumaczył sytuację. Rodzice dzieci kłócą się między sobą. Może ja nie jestem wiarygodna, może zadziała autorytet policjanta. Raz już prosiłam policjantów, żeby przyjechali na rozmowę, żeby dzieci nie ucierpiały, ale żeby wyciągnęły wnioski. Pan policjant przyszedł na zebranie z Panem dzielnicowym żeby przedstawić sprawę, powiedzieć jaki jest problem, żeby rodzice na pewne sprawy zwrócili uwagę. Tata M.M. trochę agresywnie odzywał się do policjanta, próbował wyjść z zebrania, później wracał. Rodzice wiedzieli o tym, co dzieci napisały. Powiedziałam rodzicom, że im to przeczytam, nie powiem kto co pisał i na kogo. Powiedziałam, posłuchajcie, co wasze dzieci napisały. Po przeczytaniu byli zszokowani, ale stwierdzili, że dobrze, że tak się stało. Ustaliliśmy, że poprosimy Panią Kasińską, policjantkę, która zajmuje się takimi sprawami i prowadzi zajęcia w ramach programu „Bezpieczna szkoła”, żeby przeprowadziła warsztaty. Szkoła w Kąkolewie przystąpiła do tego programu. W ubiegłym roku miała przyjechać do klasy Va i Vb, ale nie była. Na pewno Pani D. nie mogła być zadowolona i Pan M. również nie mógł być zadowolony z tego, co słyszeli. Ja tylko przeczytałam to, co napisały dzieci i nie rozmawiałam na ten temat. Powiedziałam, że trzeba dzieciom pomóc rozwiązać problem. Nie wszyscy rodzice to zrozumieli, ponieważ Pani M. była na zebraniu, a krótko po nim napisała pismo z prośbą o wytłumaczenie sytuacji. Pan Manel wyszedł w trakcie zebrania, bo wiedział, co może być powiedziane na jego syna. Chociaż na zebraniu nie mówiło się wprost i nie padło żadne nazwisko. Na pismo Pani M. odpowiedzieliśmy.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Nie będę oceniał codziennego życia Szkoły, które składa się z dziesiątek takich sytuacji, o których powiedziała Pani Dyrektor. Wiele rzeczy, o których mowa, to normalne sytuacje szkolne. Nad jedną sprawą chciałbym się zatrzymać. Z pisma Państwa D., jak każdemu rodzicowi, gdyby dać wiarę temu pismu, pojawia się taki obraz. Przesłuchanie syna w obecności policjanta bez rodziców. Jak każdy z nas, jakby sytuacja dotyczyła naszego dziecka, to pomyślałbym – jakim prawem? Dlaczego mnie nie wezwano? Taki obraz moglibyśmy sobie stworzyć po przeczytaniu pisma Państwa D. Tymczasem, jeśli dobrze rozumiem to, co powiedziała Pani Dyrektor, owo przesłuchanie wyglądało tak, że było to spotkanie policjanta z całą klasą?
Dyrektor Zespołu Szkół w Kąkolewie Pani Alina Żalik:
Najpierw było spotkanie z całą klasą. Udałam się z Panem policjantem do klasy, trwała lekcja i próbowaliśmy odzyskać książkę. Nie pamiętam czy K. wychodził z klasy. Wydaje mi się, że z klasy wyszły zupełnie inne dzieci. Później była rozmowa z chłopcami, których wymieniały dziewczynki i z tymi którzy zabrali książkę. Książkę zabrali koledze z torby i podawali ją sobie. Rozmowa miała miejsce w moim gabinecie. Ja również rozmawiam z dziećmi w gabinecie, jak coś się wydarzy. Pan policjant w mojej obecności, mówił chłopcom, że tak nie wolno się zachowywać. To była tylko i wyłącznie rozmowa, to nie było przesłuchanie. Chłopców było kilku: M., D., O., G. Poza tym, Pani D. do połowy października nie miała żadnej pretensji, bo to niby przesłuchanie było we wrześniu. Pan policjant na zebraniu z rodzicami zapytany przez Pana M., czy to było przesłuchanie, powiedział, że to nie było przesłuchanie. Nikt Państwa dzieci nie przesłuchiwał, to było wyjaśnienie Pana policjanta. Pan Komendant tłumaczył, żeby było przesłuchanie musi być sporządzony protokół, muszą być obecni rodzice, itd. Ja te procedury znam. Mamy takie procedury w Szkole. Wiem, że nie wolno przesłuchiwać, rewidować uczniów. W naszej Szkole czegoś takiego nie robimy. Nigdy nie zrewidowałam dziecka, nawet jeśli w klasie zginęło 200 złotych, które znalazłyśmy z Panią Wicedyrektor bez rewizji i dziecko odzyskało pieniądze. To jest pismo na temat rewizji – odpowiedź konsultowana z Panem policjantem. Proszę niech Pani Przewodnicząca przeczyta.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Szanowna Pani! Odpowiadając na Pani prośbę, informuję, że podczas zebrania z rodzicami 17 września 2015 r., w sali 34, na którym obecny był Pan M.M., ojciec M., a w którego końcowym fragmencie uczestniczyła również Pani, wyjaśniam okoliczności i przebieg zdarzenia, które stało się powodem rozmowy uczniów w gabinecie Dyrektora Zespołu Szkół z przedstawicielem policji w Osiecznej. Podczas zebrania, odpowiadając na pytania Pana M., Kierownik Zespołu Dzielnicowych w Osiecznej st. asp. Mariusz Duda, wyjaśnił, że uczniowie nie byli przesłuchiwani. Nie została zastosowana procedura przesłuchiwania, a dzielnicowy asp. Daniel Kamieniarz opiekujący się Szkołą w Kąkolewie przeprowadził z nimi tylko rozmowę wyjaśniającą okoliczności zabrania koledze podręcznika do matematyki. Policja nie przeprowadziła żadnych czynności procesowych, o czym ogół rodziców został poinformowany. Okoliczności i powody rozmowy m.in. Pani syna z przedstawicielem policji zostały zatem podczas zebrania wyjaśnione. Rodzice zostali również poinformowani, że z uwagi na trudną sytuację wychowawczą w klasie z taką opinią zebrani się zgodzili. Zaplanowano spotkanie uczniów z Panią Komisarz Marzeną Kasińską z Wydziału Prewencji Nieletnich Komendy Miejskiej Policji w Lesznie.
Burmistrz Miasta i Gminy Pan Stanisław Glapiak:
Rozumiem, że wypowiedź Pani Dyrektor dotyczy podpunktu a) zapisanego w notatce Kuratorium, czyli przesłuchania uczniów oraz podpunktu b) – oskarżanie przez Dyrektora Szkoły syna Państwa D. – K. o to, że ukradł jednemu z uczniów podręcznik i bił innego ucznia. A co Pani może powiedzieć w sprawie zarzutu dotyczącego bicia innego ucznia?
Dyrektor Zespołu Szkół w Kąkolewie Pani Alina Żalik:
Nie mogę potwierdzić, że K. brał udział w zdarzeniu dotyczącym zaginięcia podręcznika.
Burmistrz Miasta i Gminy Pan Stanisław Glapiak:
W notatce spisanej przez Kuratorium jest napisane, że ukradł innemu uczniowi podręcznik.
Dyrektor Zespołu Szkół w Kąkolewie Pani Alina Żalik:
Po pierwsze nigdy nie powiedziałam, że ktokolwiek ukradł podręcznik. Nie było takiego stwierdzenia. Na jednej z lekcji uczniowie klasy VIa źle się zachowywali, zabrali koledze podręcznik i schowali go. Chłopiec z tego powodu nie mógł odrobić zadania domowego. Płakał w domu. Mama zadzwoniła do Szkoły i podręcznik należało znaleźć.
Burmistrz Miasta i Gminy Pan Stanisław Glapiak:
Czy Pani Dyrektor rozmawiała z K.D. w sprawie bicia innego ucznia?
Dyrektor Zespołu Szkół w Kąkolewie Pani Alina Żalik:
Z K. nie miałam żadnych zatargów. K. do momentu wyjazdu do Gostynia i drobnymi sytuacjami w młodszych klasach nie miał uwag. Nauczyciele nie zgłaszali żadnych problemów wychowawczych pod jego adresem. Nigdy nie przyłapałam go na żadnym niedozwolonym zachowaniu. K.D. nigdy nie ukarałam uwagą. Natomiast proszę przeczytać to, co mówiły dziewczynki na spotkaniu z Panem policjantem.
Pani Dyrektor rozdała członkom Komisji kartki z informacjami przekazanymi przez uczennice klasy VIa.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Nie chciałbym niczego wskazywać Pani Dyrektor jeśli chodzi o proces edukacyjny. Wracając do przesłuchania i spotkania z Panem policjantem. W związku z tym, że świadomość i chęć społeczeństwa do korzystania z szeroko rozumianych praw obywateli będzie coraz większa, to na miejscu Pani Dyrektor bałbym się w przyszłości przeprowadzać pogadanki Pana policjanta z uczniami w gabinecie. Dlatego, że to, co dla nas jest pogadanką i rozmową, dla innych będzie przesłuchaniem. Spróbujmy postawić się na miejscu tych rodziców, gdy dziecko przychodzi ze szkoły do domu i mówi, że Pani Dyrektor i Pan policjant przepytywali go w gabinecie. Niestety Państwo Dyrektorzy szkół będą musieli jeszcze więcej uwagi przywiązywać do tego typu działań. Myślę, że nie do końca tak jest, jak pisze Pan aspirant Duda, że rozmowa musi mieć określoną formę, żeby była przesłuchaniem i że z czynności musi być sporządzony protokół. To jest moja opinia.
Radca prawny Urzędu Pan Krzysztof Bojarczuk:
Przesłuchanie jest czynnością procesową. Żeby ta czynność mogła się odbyć, to musi być zarządzenie komendanta lub naczelnika wydziału.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Pana zdaniem, Panie mecenasie, kiedy w przepisach jest mowa o zakazie przesłuchiwania nieletnich bez rodziców, to oznacza jedynie sformalizowaną formę?
Radca prawny Urzędu Pan Krzysztof Bojarczuk:
Tak, mówimy o takiej sformalizowanej formie.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Myślę, że jeśli sprawa trafiłaby do sądu, to byłby spór.
Radca prawny Urzędu Pan Krzysztof Bojarczuk:
Nie będzie sporu, ponieważ policjant pełni obowiązki służbowe i wykonuje czynności wyłącznie na rozkaz. Chyba, że jest świadkiem przestępstwa.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Czyli, gdyby Pan mecenas miał rację, to możliwa jest sytuacja, że dzieci można wzywać do gabinetu, wypytać o okoliczności, nie spisywać protokołu i nie będzie to przesłuchanie.
Radca prawny Urzędu Pan Krzysztof Bojarczuk:
W tym przypadku najlepiej zapytać policję czy miało miejsce przesłuchnie czy nie. Jeżeli policja odpisze, że przesłuchanie nie miało miejsca ani policjanci nie prowadzili żadnych czynności procesowych, to sytuację można ocenić tylko pod względem prawnym.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Powiem tak. Przy dobrej woli dyrektora, który chce wyjaśnić sprawę, to okazuje się, że ktoś może nazwać to przesłuchaniem i zastosować określony przepis.
Radca prawny Urzędu Pan Krzysztof Bojarczuk:
Przepis mówi w ten sposób. Tylko przy przesłuchiwaniu w charakterze podejrzanego musi być zawiadomiony rodzic. Jeżeli nieletni jest przesłuchiwany jako świadek zdarzenia wystarczy obecność nauczyciela. Tak mówi przepis ustawy o nieletnich.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Czyli obecność rodzica jest wymagana tylko wtedy kiedy jest podejrzany?
Radca prawny Urzędu Pan Krzysztof Bojarczuk:
Tak. Tylko w sytuacji, gdy coś się zarzuca nieletniemu. Jeżeli jest świadkiem nie ma obowiązku obecności rodziców. Tak mówi ustawa dotycząca postępowania względem nieletnich.
Burmistrz Miasta i Gminy Pan Stanisław Glapiak:
Nie znam się na procedurach dotyczących przesłuchań, przeszukań, itd. Uważam, że spotkanie nauczyciela przedmiotu, Pani Dyrektor i Pana policjanta w klasie nie ma znamion przesłuchania. Rozmowa kilku chłopców w gabinecie Pani Dyrektor z Panem policjantem również nie była przesłuchaniem.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Też tak uważam.
Dyrektor Zespołu Szkół Pani Alina Żalik:
Nie była to rozmowa w sprawie podręcznika, tylko o tym jak nie należy się zachowywać.
Burmistrz Miasta i Gminy Pan Stanisław Glapiak:
Czyli była to pogadanka.
Dyrektor Zespołu Szkół Pani Alina Żalik:
Tak. To o czym mówiły dziewczynki z tej klasy w obecności Pana policjanta jest napisane na kartkach, które Państwo czytaliście.
Burmistrz Miasta i Gminy Pan Stanisław Glapiak:
Są takie czasy, kiedy tego typu uwag, zażaleń, skarg rodziców będziemy mieć coraz więcej. Wszyscy dyrektorzy szkół muszą się przygotować na takie sytuacje. Chciałbym Państwa jako pedagogów wyczulić na pewne aspekty postępowania w takich przypadkach. Postępować zgonie z literą prawa i wyrażać swoje opinie, oceny wychowawcze. Inaczej proces i cele wychowawcze, jakie sobie stawia szkoła, a kąkolewska, mówię to z przyjemnością, szczególnie, byłyby zagrożone.
Dyrektor Zespołu Szkół Pani Alina Żalik:
Nie wiem o jakie zdarzenie chodzi. Nie przypominam sobie sytuacji z udziałem K., w której miałoby miejsce bicie.
Burmistrz Miasta i Gminy Pan Stanisław Glapiak:
Cytuję. „Ukradł innemu uczniowi podręcznik i bił innego ucznia. Potem krzyczała, że bije tego kolegę. Syn również się nie przyznał. Spytała się chłopca czy go bije, on zaprzeczył.”
Dyrektor Zespołu Szkół Pani Alina Żalik:
Jestem poirytowana zaistniałą sytuacją. Przede wszystkim nie rozmawiałam z K. indywidualnie, ponieważ w sytuacji dotyczącej podręcznika, nie miał większego udziału. Nie będę domniemać, bo nie wiem o co chodzi. W sytuacji podręcznika K. w żaden sposób nie był wyróżniony negatywnie. Jeśli chodzi o rozmowę uczniów z Panem policjantem, to w dniu zdarzenia dotyczącego podręcznika, Pan policjant na zebraniu z rodzicami wytłumaczył sytuację. Mama K. nie miała zastrzeżeń do tych wyjaśnień, ponadto od września do października, nie zgłaszała żadnych pretensji.
Burmistrz Miasta i Gminy Pan Stanisław Glapiak:
Te wyjaśnienia Pana policjanta przyjęli inni rodzice?
Dyrektor Zespołu Szkół Pani Alina Żalik:
Oczywiście.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Rodzice pozostałych chłopców, którzy byli w gabinecie Pani Dyrektor też przyjęli te wyjaśnienia?
Dyrektor Zespołu Szkół Pani Alina Żalik:
Tak. Tylko Pan M. i Pani D. nie przyjęli wyjaśnień.
Burmistrz Miasta i Gminy Pan Stanisław Glapiak:
Ale po wyjaśnieniach Pana policjanta Pan M. już nie protestował w tej sprawie?
Dyrektor Zespołu Szkół Pani Alina Żalik:
Pani M. napisała pismo na które odpowiedzieliśmy.
Burmistrz Miasta i Gminy Pan Stanisław Glapiak:
I sprawa zakończyła się?
Dyrektor Zespołu Szkół Pani Alina Żalik:
Tak. Sprawa zakończyła się. Do października 2015 roku, dopóki nie zadzwoniłam do Pani D., zgodnie z wcześniejszym zobowiązaniem do monitorowania jej syna i nie powiedziałam o przywiązaniu rękawa kurtki kolegi do furtki, to w opinii Pani D. byłam Dyrektorem bez zarzutów.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Moim zdaniem w piśmie jest kilka punktów, które są subiektywne, podlegające prawom, tak jak Pan Burmistrz powiedział rodziców, którzy potrafią wznieść się ponad własny subiektywizm, itd. Ale na przykład Państwo D. opisali zdarzenie, które trudno jest mi sobie wyobrazić, że mogło się zdarzyć. Rodzice piszą o tym, że Pani Dyrektor przed Szkołą dokonała rewizji tornistra.
Dyrektor Zespołu Szkół Pani Alina Żalik:
Nie ma takiej sytuacji. Wyjaśniam. Pewnego dnia, nie pamiętam kiedy, jadąc rano do Szkoły, jestem taką osobą, nauczycielem, który widzi i zwraca uwagę na to co się dzieje, na skrzyżowaniu Leszno-Gostyń, po skręcie w ulicę Krzywińską, zauważyłam jak M.M. i jego młodszy brat z piątej kasy i O., siedzą na płocie jednej z posesji i coś zrywają. Nie wiem, czy ten dom jest zamieszkały czy nie. Pojechałam dalej, ponieważ przede mną i za mną jechały samochody. Pomyślałam tak, może ktoś im zrobić zdjęcie. Jak uczniowie ustawiali się do wejścia do Szkoły to wyszłam. Wymienieni chłopcy idą i jedzą gruszki. Szedł też z nimi K. Zawołałam chłopców. Co wy jecie? Owoce były zielone. Zapytałam, chłopcy skąd macie te gruszki? M. przyniósł. A M. skąd miał? A dlaczego? Widziałam jak chodziliście po płocie, to jest cudza własność. Mieszkasz tam? Nie, ale to jest niczyje. Powiedziałam, że to nie jest niczyje, bo drzewo jest za płotem. Tam ktoś mieszka. Nie wolno w taki sposób postępować. Po za tym powiedziałam, że owoce są zielone. Za chwilę przyjdziecie do sekretariatu, że was brzuchy bolą. Powiedziałam, nie jedzcie ich, bo są zielone, niedojrzałe. Ale nam smakuje. M. jest inteligentnym chłopcem. Zadaje wiele pytań i ma tego typu odpowiedzi. Ponieważ te gruszki jedli przez całą drogę do Szkoły, weszli na boisko i jeszcze jedli, to powiedziałam tak. Wszystkie gruszki, które macie w torbie proszę przy mnie wyrzucić do kosza. K., najprawdopodobniej tak było, dostał gruszkę od kogoś. Natomiast M. otworzył torbę i powiedział, ale już nie mamy. Tak wyglądała rewizja. Ja nie kazałam otwierać tornistrów. Powiedziałam tak. Chłopcy, jakby wam ktoś zrobił zdjęcie i dał do gazety? Nie wolno tak postępować, to jest cudza własność. Nie krzyczałam na nich.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Rewizja kojarzy nam się z taką sytuacją, że Pani Dyrektor zabiera torbę uczniowi, przegląda ją, wyjmuje jej zawartość, itd.
Dyrektor Zespołu Szkół Pani Alina Żalik:
M. sam otworzył i pokazał, co ma w plecaku. Ja kazałam chłopcom wyrzucić gruszki.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
A K.?
Dyrektor Zespołu Szkół Pani Alina Żalik:
K. jadł gruszkę, którą dostał od M.. W sytuacjach, gdy coś się wydarzyło K. nigdy się nie wypowiadał. Inne dzieci wyrażały się o K., że jest „szczują”. Powtarzam tylko to, co powiedzieli inni uczniowie, ponieważ ja tego nie doświadczyłam.
Burmistrz Miasta i Gminy Pan Stanisław Glapiak:
Czyli rewizji nie było?
Dyrektor Zespołu Szkół w Kąkolewie Pani Alina Żalik:
Mogę zapewnić, że żadnemu dziecku nigdy nie robiłam rewizji. W tej klasie, na początku września, dziewczynce zginęło 200 zł, które przyniosła aby wpłacić na wycieczkę. Z Panią Wicedyrektor zadzwoniłyśmy na policję z pytaniem, co w tej sytuacji mamy zrobić? To jest duża kwota pieniędzy. Policjantka powiedziała, że rewizji nie możemy zrobić. Umiem rozmawiać z dziećmi. Nie krzyczę na dzieci. Rozmawiałyśmy z dziećmi i odzyskałyśmy to 200 zł. Nikt o nic nie był posądzony. 200 zł się znalazło. Powiedziałam tylko, że może są u kogoś. Dzieci same sobie przejrzały rzeczy. Ostatnio w tej klasie zginęła złota bransoletka podczas w-efu. Trzeba umieć rozmawiać i słuchać dzieci. Nie potrzeba krzyczeć. Nie chcę się chwalić, ale dotychczas i mi i Pani Wicedyrektor, to się udaje.
Burmistrz Miasta i Gminy Pan Stanisław Glapiak:
Kolejny zarzut zapisany przez przyjmującego skargę w Kuratorium dotyczy wyśmiewania przez Dyrektora Szkoły syna Państwa D. w obecności innych uczniów tej klasy i oskarżanie go o symulowanie choroby serca, udawanie choroby i kłamanie rodzicom o sytuacji w Szkole. Co Pani Dyrektor może powiedzieć na ten temat?
Dyrektor Zespołu Szkół w Kąkolewie Pani Alina Żalik:
Nic takiego nie miało miejsca. Sytuacja, o której sobie przypominam i która mogła się Pani D. tak skojarzyć była mniej więcej taka. W dniu, w którym do Szkoły miała przyjechać Pani Kasińska na warsztaty z dziećmi, spotkałam Panią D. z K. Pani D. powiedziała, że K. jest chory i że dzwoniła Pani sekretarka, żeby przyszła. Powiedziałam, że dzisiaj mają być warsztaty w Szkole. Za chwilę miało być spotkanie z Panią Kasińską. Powiedziałam, że szkoda żeby K. na nich nie było. Pani D. powiedziała, że K. jest chory, że ma problemy z sercem. Zapytałam, czy już teraz mają wizytę? Taka była rozmowa. Pani Kasińska jest specjalistką i kilkakrotnie przyjeżdżała na warsztaty. Powiedziałam, że myślę, że dobrze by było, żeby K. skorzystał z tych warsztatów. Jeszcze powiedziałam, że na warsztatach nikomu nikt nic nie zrobi. Taka była sytuacja. Innej nie pamiętam.
Radny Rady Miejskiej Pan Andrzej Kaczmarek:
Wymienieni przez Panią Dyrektor uczniowie są dobrymi uczniami?
Dyrektor Zespołu Szkół w Kąkolewie Pani Alina Żalik:
Kacper D. nie miał problemów w nauce. M.M. jest inteligentnym dzieckiem. Myślę, że byłoby go stać na wiele więcej niż na oceny, jakie uzyskuje.
Radny Rady Miejskiej Pan Mirosław Forszpaniak:
A jeśli chodzi o wyśmiewanie przez Dyrektora Szkoły?
Dyrektor Zespołu Szkół w Kąkolewie Pani Alina Żalik:
Wyśmiewanie? W jakich sytuacjach?
Radny Rady Miejskiej Pan Mirosław Forszpaniak:
Tak zapisano w piśmie. Wyśmiewanie przez Dyrektora Szkoły syna Państwa D. w obecności uczniów klasy VIa.
Dyrektor Zespołu Szkół w Kąkolewie Pani Alina Żalik:
Z czego miałabym się z K. wyśmiewać? To o czym powiedziałam do tej pory, to były wszystkie sytuacje, które sobie przypominam. Bardziej Pan M. mógł być niezadowolony z moich decyzji, ponieważ po jego myśli nie rozwiązała się sprawa, gdy chłopcy byli w młodszych klasach. Przyszedł Pan M., później z Panią D., ponieważ były zatargi z synem Pani M. Sprawa dotyczyła tego, że A., najmłodszy syn Pani M., który jest starszy od synów Państwa M., zaczepiał ich na boisku sportowym. Powiedziałam Panu M., że musi przychodzić z synami na boisko, ponieważ oni są mali. A jak inni chłopcy byli pierwsi na boisku, to Pana chłopcy powinni zgodnie się z nimi bawić. Pan M. miał różne pomysły na rozwiązanie tej sytuacji, np. że po południu na boisku ktoś powinien być i pilnować, tak jak jest na Orliku, bo on nie ma czasu. Powiedziałam tak. Ja mam przyjść pilnować Panu dzieci? Później sprawa z Panią M. jeszcze bardziej się pogłębiła. Pani ma jeszcze dwóch starszych synów. Przychodzili do mnie, skarżyli. Zacytowano mi jak Pan M. wyzwał Panią M.M.. Powiedziałam tej Pani, że pręgierza w Szkole nie ustawię. Nie zastosuję chłosty wobec Pani M.M.. Sprawę musicie załatwić we własnym zakresie. Sytuacje były bliskie pobicia. Z takimi sprawami przychodzili do mnie. To mogło być na moją niekorzyść, że nie załatwiłam sprawy tak, jakby oni oczekiwali. Nie chciałam podejmować się rozwiązania tego konfliktu. Jeśli chodzi o boisko, to obejrzałam monitoring i pokazałam Panu M. Sprawa wyglądała w ten sposób. Synowie Pana M., to małe, drobne chłopcy. Stała kałuża, chłopcy kopali, pryskali. To jest słowo przeciwko słowu. Nie wiem o co chodzi. Dzień lub dwa dni przed 12 października, w oczach Pani D., byłam dobrym Dyrektorem. Dziękowała mi za to, że przyjechałam po południu do Szkoły i byłam z nią umówiona na to, że będę K. monitorowała, co uczyniłam. Patrzyłam przez okno z półpiętra, wydarzyła się określona sytuacja, zadzwoniłam do Pani D., która podjęła taką decyzję. W tej chwili sytuacja w klasie się wyciszyła. We wtorek po świętach wielkanocnych cała klasa miała wynajętą salę. Przyjechałam do Szkoły około 10.00, dzieci grały, byli grzeczni. Mam też lekcje w tej klasie, pytam czy wszystko w porządku? Pytam również dziewczynki, które przychodziły do mnie i mówiły o złych sytuacjach, o których ani mama, ani tata, ani wychowawczyni nie wiedziała, a które wewnątrz klasy się działy. Sytuacja w klasie jest zdecydowanie lepsza. Nie czuję się w żaden sposób winna tych zarzutów. Żaden z tych chłopców, którzy znaleźli się w opisanych sytuacjach, np. za to, że zabrali książkę, nie dostali uwagi. Od piątej klasy Pani pedagog z Panią Wicedyrektor wiedząc jaka jest sytuacja przeprowadzały badania ankietowe. Proszę, to są ankiety, które otrzymałam od Pani Wicedyrektor. Ankiety były przeprowadzane rok temu. Jakie były pytania, jakie były odpowiedzi. To było robione nie po to żeby dzieci ukarać. Żaden z chłopców nie dostał uwagi, upomnienia, nie miał obniżonego zachowania. Wszystkie nasze działania wewnętrzne idą w kierunku wychowania dzieci. Temu miała też służyć rozmowa z Panem policjantem. Jeszcze jak Komendantem był Pan Zbiorczyk to niejednokrotnie taka rozmowa miała miejsce, że jak będziecie się tak dalej zachowywać, to mogą być wyciągnięte wobec was konsekwencje. Wydaje mi się, że Pan Komendant Duda przystępnie podszedł do rodziców i jestem przekonana, że większość z nich była zadowolona, że sytuacja została oczyszczona. Po spotkaniu z rodzicami były warsztaty z Panią Kasińską, z Panią pedagog, na które przyszli rodzice. Kilka dni po tym, jak mama K. wypisała go z tej Szkoły odbyły się warsztaty integracyjne, na których dzieci piekły, gotowały, przyszli rodzice. Podejmowaliśmy wiele działań w kierunku żeby sytuację wyczyścić. Nie chodzi nam o to, żeby dzieciom wpisywać uwagi, żeby je karać i obniżać im zachowania. Chodzi o to, żeby ci młodzi ludzie zrozumieli, że tak nie należy postępować.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Kto z Państwa Radnych chciałby jeszcze zabrać głos? Pan Przewodniczący Roman Lewicki. Proszę.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Pismo w sprawie przesłuchania, które czytała Pani Przewodnicząca było od Komendanta Dudy, czy od rodziców?
Burmistrz Miasta i Gminy Pan Stanisław Glapiak:
To było pismo, które Pani Dyrektor skierowała do Państwa M.
Dyrektor Zespołu Szkół w Kąkolewie Pani Alina Żalik:
Do Pani M.
Burmistrz Miasta i Gminy Pan Stanisław Glapiak:
Po wyjaśnieniach Pana Komendanta.
Dyrektor Zespołu Szkół w Kąkolewie Pani Alina Żalik:
Tak. Pan Komendant wyjaśniał sprawę. Państwo M. są specyficzni. Pani M. nie była od początku na zebraniu z rodzicami. Przyszła przed jego zakończeniem i jeszcze wystosowała pismo. Wspólnie z Panem Dudą odpisaliśmy Pani M. Chciałabym jeszcze wrócić do jednej rzeczy, z którą trudno mi się pogodzić. Na końcu pisma Pani D. napisała. Chcę nadmienić, że wielu uczniów, którzy powinni chodzić do Szkoły w Kąkolewie rodzice przenieśli do Leszna. Nie wiem czy Państwo uzyskali informacje o kogo chodzi. Na mój stan wiedzy, a myślę, że on jest właściwy, to z sytuacji niezadowolenia ze Szkoły została zabrana pod koniec sierpnia ubiegłego roku córka Pana Dariusza Bojka, który przeniósł córkę do Szkoły Nr 1 w Lesznie. Pan Bojek podał wyraźną informację, że jego córka nie będzie chodziła do Zespołu Szkół z Przedszkolem. Tak zdecydował i dziecko zabrał. Pani K., bardzo impulsywna mama, zabrała również syna ze Szkoły w Kąkolewie. Było to niepotrzebne, ponieważ chłopiec powtarzał klasę w gimnazjum w Lesznie. Natomiast wszystkie pozostałe sytuacje, w których dzieci powinny chodzić do naszej Szkoły, bo należą do obwodu w Kąkolewie a nie chodzą to: troje dzieci z klasy pierwszej. Mamy przyszły do mnie z kwiatami i z wytłumaczeniem, że jest szansa aby ich dzieci uczyły się w szkole prywatnej. Mamy, które angażują się w życie Szkoły. Tak zdecydowały. Są to dzieci, które poszły albo do klasy sportowej albo do gimnazjum Nr 4, w której język obcy jest w takiej liczbie godzin, że nasza Szkoła nie jest w stanie tego zapewnić. Na dzisiaj wiem, że dwoje dzieci będzie starało się dostać, jeżeli gimnazja będą utrzymane, do Gimnazjum Nr 4 w Lesznie i jeden chłopiec z klasy VIa będzie próbował dostać się do klasy sportowej. Mam rodzicom powiedzieć, że się nie zgadzam? To zdanie mnie boli i jest nieprawdziwe.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Panią Dyrektor boli w sposób szczególny. Nas też boli, ponieważ czujemy się współodpowiedzialni za to, jakie mamy szkoły. Boli nas stawianie zarzutów bez pokrycia danymi.
Dyrektor Zespołu Szkół w Kąkolewie Pani Alina Żalik:
Jest mi przykro, że nieudolność rodziców, bo ironiczna mina K. podczas rozmowy w godzinach wieczornych, dla mnie jako dla nauczyciela była sytuacją krępującą. Mama bardzo się przejmuje, opowiada, że tata jest zagranicą, że ona poświęciła się dla dzieci, zrezygnowała z pracy, a ciągle są problemy. Tłumaczyłam Pani D., że większych problemów nie ma. Chłopiec w większości zachowuje się normalnie, nie ma uwag. Wyraziłam się do mamy, że Pani nie może oddać dziecku pola. K. ironicznie się uśmiechał, dlatego poprosiłam, żeby wyszedł. Mamie tłumaczyłam, a on siedział za ścianą, czego nie zauważyłam, poprosiłam żeby wyszedł dlatego, że cały czas miał lekki uśmiech, a Pani emocjonalnie podchodziła do sytuacji. Zarzut, że krzyczałam. Jak mam udowodnić, że nie krzyczałam? Albo, że rodzice dzwonili w sprawie zdarzenia z gruszkami. Mama K. nie wiedziała o tej sytuacji. Dowiedziała się ode mnie. W sprawie sytuacji przywiązania koledze rękawa do furtki nie dzwoniłam do nikogo. Zadzwoniłam tylko do Pani D. tylko dlatego, że dzień wcześniej tak się z nią umówiłam. Najważniejsze, że w klasie, w której były, jak czytaliście, duże problemy w tej chwili dziewczynki mówią, że jest lepiej. Kto zadzwonił, nie wiem. To jest kłamstwo, ponieważ gdybym krzyczała to ktoś by słyszał. Ja tylko podeszłam i kazałam im wyrzucić gruszki.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Dziękujemy Pani Dyrektor za wyjaśnienia.
Dyrektor Zespołu Szkół w Kąkolewie Pani Alina Żalik:
Dziękuję. Do widzenia.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Podsumujmy uzyskane na posiedzeniu informacje. Skarga jest napisana emocjonalnie. To jest bezradność rodziców nad postępowaniem dziecka.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Wrócę do spotkania z Panem policjantem. Nie przypadkiem zapytałem, czy to jest pismo od Pana Komendanta Dudy, ponieważ uważam, że należałoby uzyskać informację pisemną o charakterze i przebiegu wspomnianego spotkania. Ta informacja ułatwiłaby Radzie zajęcie stanowiska dotyczącego zarzutu przesłuchania.
Radca prawny Urzędu Miasta i Gminy Pan Krzysztof Bojarczuk:
Komisja powinna zwrócić się na piśmie do policji o udzielenie informacji w powyższej sprawie.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Państwo D. mówią o wielu sprawach bez potwierdzenia, np. zaświadczeniem, że zwrócili się do specjalisty o pomoc w sprawie emocjonalnego i psychicznego wyczerpania syna. Komisja zwróci się do policji o udzielenie informacji czy dokonywała przesłuchania uczniów w Zespole Szkół w Kąkolewie. Po otrzymaniu odpowiedzi wydamy stanowisko w sprawie przedmiotowej skargi. Zamykam punkt 3. Otwieram punkt czwarty posiedzenia.

Ad. 4. Wolne głosy i wnioski.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Kto z Państwa Radnych chciałby zabrać głos w tym punkcie? Pan Przewodniczący Roman Lewicki. Proszę.
Przewodniczący Rady Miejskiej Pan Roman Lewicki:
Posiedzenie Komisji w sprawie zaopiniowania sprawozdania z wykonania budżetu za 2015 rok planowane jest na 17 maja a sesja absolutoryjna na 19 maja br. Dziękuję.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Dziękuję. Czy jeszcze ktoś chciałby zabrać głos w tym punkcie? Nie widzę. Dziękuję. Zamykam punkt czwarty. Przystępujemy do realizacji kolejnego punktu porządku obrad.

Ad. 5. Przyjęcie protokołu ostatniego posiedzenia Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej w Osiecznej.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Przystępujemy do przyjęcia protokołu ostatniego posiedzenia Komisji. Protokół posiedzenia Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej w Osiecznej był wyłożony do wglądu. Czy są uwagi do jego treści? Nie widzę. Dziękuję. Kto z członków Komisji jest za przyjęciem protokołu ostatniego posiedzenia Komisji, proszę podnieść rękę – 4 głosy. Kto się wstrzymał od głosu? – 0 głosów. Kto jest przeciw? – 0 głosów. Dziękuję. Stwierdzam, że protokół został przyjęty jednogłośnie. Zamykam punkt 5. Przystępujemy do zakończenia posiedzenia.

Ad. 6. Zakończenie obrad.
Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej Pani Renata Helińska:
Dziękuję za udział w posiedzeniu. Zamykam kolejne posiedzenie Komisji Rewizyjnej.




Protokołowała                                            Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej

Małgorzata Nowak                                                      Renata Helińska




Informacje powiązane:




Typ dokumentu: Protokoły komisji
Kadencja: Kadencja VII (2014 - 2018)
Autor informacji: Aldona Nyczak
Informację wprowadził: Aldona Nyczak
Opublikowany dnia: 2016-04-25
Wprowadzony do BIP dnia: 2016-07-13
Zmian: 0


Powiadom o zmianach w tym dokumencie