Strona główna » Dokumenty » Protokoły komisji » Protokół nr 28/2012 posiedzenia Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska Rady Miejskiej w Osiecznej w dniu 24 stycznia 2012 r.

Protokół nr 28/2012 posiedzenia Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska Rady Miejskiej w Osiecznej w dniu 24 stycznia 2012 r.

Numer protokołu: 28
Rok: 2012

P R O T O K Ó Ł NR 28/2012

posiedzenia Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska
Rady Miejskiej w Osiecznej
w dniu 24 stycznia 2012 r.

Porządek obrad:
1. Otwarcie.
2. Odczytanie porządku obrad.
3. Opracowanie planu pracy Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska na 2012 rok.
4. Zapoznanie się z regulacjami prawnymi dotyczącymi wypłat odszkodowań za szkody wyrządzone przez zwierzynę leśną.
5. Wolne głosy i wnioski.
6. Przyjęcie protokołu z ostatniego posiedzenia Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska.
7. Zakończenie obrad.

Obecni jak w załączonej liście obecności. Lista obecności stanowi załącznik Nr 1 do niniejszego protokołu.

Ad. 1. Otwarcie.
Przewodniczący komisji pan Marek Kozak:
Otwieram kolejne posiedzenie Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska Rady Miejskiej, witam pana burmistrza, pana przewodniczącego rady, członków komisji i panią protokolantkę.

Ad. 2. Odczytanie porządku obrad.
Przewodniczący obrad pan Marek Kozak:
Tematem obrad dzisiejszego posiedzenia jest:
1. Otwarcie.
2. Odczytanie porządku obrad.
3. Opracowanie planu pracy Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska na 2012 rok.
4. Zapoznanie się z regulacjami prawnymi dotyczącymi wypłat odszkodowań za szkody wyrządzone przez zwierzynę leśną.
5. Wolne głosy i wnioski.
6. Przyjęcie protokołu z ostatniego posiedzenia Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska.
7. Zakończenie obrad.
Kto z państwa radnych jest za przedstawionym porządkiem obrad, proszę podnieść rękę? – 8 głosów.
Dziękuję, porządek obrad został przyjęty jednogłośnie.
Przechodzimy do punktu 3, opracowanie planu pracy Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska na 2012 rok. 

Ad. 3. Opracowanie planu pracy Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska na 2012 rok.
Przewodniczący komisji pan Marek Kozak:
Przedstawię projekt planu pracy i proszę o zgłaszanie propozycji tematów, którymi Komisja Rolnictwa i Ochrona Środowiska mogłaby się zająć w bieżącym roku.
Styczeń – opracowanie planu pracy Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska na 2012 rok oraz zapoznanie się z regulacjami prawnymi dotyczącymi wypłat odszkodowań za szkody wyrządzone przez zwierzynę leśną.
Luty - podsumowanie działalności Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska w 2011 roku i opracowanie sprawozdania.
Marzec – informacja Rejonowego Związku Spółek Wodnych w Lesznie o działalności związku na terenie Gminy Osieczna oraz informacja Zarządu Dróg Powiatowych w Lesznie o realizowanych zadaniach w Gminie Osieczna.
Kwiecień – analiza wykonania budżetu gminy za 2011 rok.
Maj – informacja o funkcjonowaniu gospodarki ściekowej na terenie gminy prowadzonej przez Międzygminny Związek Wodociągów i Kanalizacji Wiejskich we Wschowie oraz informacja o funkcjonowaniu gospodarki śmieciowej na terenie gminy prowadzonej przez Miejski Zakład Oczyszczania Sp. z o.o. w Lesznie i propozycje komisji dotyczące odbioru odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości w Gminie Osieczna.
Czerwiec – informacja o stanie sanitarnym gminy i przygotowaniu letniska w Osiecznej do sezonu.
Wrzesień – analiza wykonania budżetu gminy za I półrocze 2012 roku.
Październik – informacja o działalności Izby Rolniczej oraz informacja o działalności Wielkopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Lesznie.
Listopad – zapoznanie się z wnioskami złożonymi do projektu budżetu gminy na 2013 rok oraz zapoznanie się z propozycjami stawek podatkowych i opłat lokalnych na 2013 rok.
Grudzień – analiza projektu budżetu gminy na 2013 rok.
Kto z państwa radnych jest za przyjęciem projektu planu pracy komisji na 2012 rok, proszę podnieść rękę. – 8 głosów.
Stwierdzam, że plan pracy Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska na rok bieżący został przyjęty jednomyślnie.
Plan pracy Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska na rok 2012 stanowi załącznik Nr 2 do niniejszego protokołu.
Przechodzimy do punktu 4, zapoznanie się z regulacjami prawnymi dotyczącymi wypłat odszkodowań za szkody wyrządzone przez zwierzynę leśną.

Ad. 4. Zapoznanie się z regulacjami prawnymi dotyczącymi wypłat odszkodowań za szkody wyrządzone przez zwierzynę leśną.
Przewodniczący Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska pan Marek Kozak:
Witam przedstawicieli Rady Powiatowej Wielkopolskiej Izby Rolniczej Powiatu Leszczyńskiego pana Romana Białego i pana Stanisława Ciesielskiego oraz rolnika z Popowa Wonieskiego pana Franciszka Walenciaka.
Zaprosiliśmy na dzisiejsze posiedzenie przedstawicieli Ośrodka Hodowli Zwierzyny w Goli jednak nie skorzystali z tego zaproszenia.
W związku z tym oddaję głos panom reprezentującym Izbę Rolniczą oraz zainteresowanemu tematem panu Walenciakowi, rolnikowi z Popowa Wonieskiego.
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Roman Biały:
To, że na dzisiejszym posiedzeniu zabrakło przedstawicieli z OHZ świadczy o tym, że traktują Radę Miejską tak samo jak rolników przy szacowaniu szkód.
Myślę, że to gremium nie jest zainteresowane informacjami od strony praktycznego szacowania szkód. Uważam, że omawianie dzisiaj tego tematu jest nieuzasadnione. W Internecie można znaleźć aktualnie obowiązujące rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 8 marca 2010 r. W tym gremium możemy wyjaśnić jedną rzecz, mianowicie pierwszy z punktów § 1 tego rozporządzenia, który brzmi: „Dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego informuje właściwego miejscowo wójta, burmistrza, prezydenta oraz właściwie terytorialną izbę rolniczą o osobach upoważnionych do przyjmowania zgłoszeń szkód”. Ten pierwszy punkt, bardzo istotny dla rolnika generalnie nie jest realizowany przez koła łowieckie. Rolnicy nie są w stanie zgłosić właściwie szkody, bo nie dość, że mają obowiązek zgłoszenia pisemnej szkody, to nie są w stanie właściwie wypełnić tego obowiązku ponieważ nie znają adresu. Mając obowiązek pisemnego zgłoszenia szkody nieodzownym jest adres dzierżawcy lub zarządcy obwodu łowieckiego. Wiem, że rolnicy mają kłopoty z uzyskaniem tego adresu. Nie wiem, czy dzierżawcy, zarządcy obwodów nie wywiązują się z tego ustawowego obowiązku i nie podają do urzędu adresów, czy są inne powody. Osobiście chciałem zgłosić szkodę wyrządzoną w oziminie. Dwa tygodnie temu, stwierdziłem, że jest wyrządzona szkoda przez zwierzynę w oziminie. Jest to teren OHZ Gola, wcześniej zgłoszenie szkody wróciło jako adres niewłaściwy. Postanowiłem uzyskać u źródła, czyli dokładnie zgodnie z ustawą, adres od pana burmistrza. Złożyłem w tej sprawie pismo 10 stycznia i do dzisiaj nie otrzymałem odpowiedzi. Zgodnie z ustawą mam obowiązek zgłosić szkodę w ciągu 7 dni od jej zauważenia, czyli praktycznie już mam od dwóch tygodni świadomość, że jest szkoda ale jej nie zgłaszam, bo nie mam jej jak zgłosić. Ten punkt jest do rozstrzygnięcia, odpowiedzialnym za rozstrzygnięcie tej kwestii jest urząd miasta.
Radna pani Mariola Pazoła:
Chce pan powiedzieć, że izby rolnicze nie znają adresów kół łowieckich?
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Roman Biały:
Jeśli koła łowieckie nie podają, to izby nie są w posiadaniu adresów.
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Stanisław Ciesielski:
Pytanie jest takie, czy koło łowieckie wywiązuje się z tego obowiązku i informuje właściwy terytorialnie urząd o adresie, pod którym należy zgłaszać szkody. Z ustawy nie wynika, że ma informować izbę rolniczą, tylko właściwy urząd.
Radna pani Krystyna Krajewska:
Nie ma obowiązku informować izby rolniczej tylko gminę?
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Stanisław Ciesielski:
Pytanie jest takie, czy w stosunku do urzędu gminy wywiązuje się z ustawowego obowiązku?
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Roman Biały:
Jesteśmy w urzędzie i pytamy Urząd Miasta i Gminy, czy zgodnie z ustawą wszyscy dzierżawcy zrealizowali swój obowiązek podania adresu, pod który należy zgłaszać szkody łowieckie.
Burmistrz Miasta i Gminy pan Stanisław Glapiak:
Sprawdzę, a jeżeli obwody łowieckie nie dopełniły tego obowiązku, to wystąpię odwrotnie, aby przekazały informacje, do których udzielenia są zobowiązane przepisami ustawy. Z rozmowy wynika, że izby rolnicze również nie posiadają tych danych. Pan Roman Biały mówi, że nie mógł zrealizować wniosku, w którym wystąpił o oszacowanie szkody, bo z Urzędu Miasta i Gminy nie otrzymał odpowiedzi na pismo. W złożonym wniosku nie było klauzuli pilności. Administracyjnie mamy 30 dni na udzielenie odpowiedzi. Uważam, że pan Biały mógł zadzwonić lub przyjechać i poinformować, że z dnia na dzień potrzebuje adres koła łowieckiego, w którym chce zgłosić szkodę, gdyż ten, który mu wskazano, jest niewłaściwy. Działanie ze strony Urzędu nastąpiłoby odwrotnie.
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Roman Biały:
Byłem osobiście w urzędzie, ale nie uzyskałem odwrotnie odpowiedzi co do adresu koła łowieckiego, dlatego złożyłem pismo i zostawiłem w sekretariacie. Do dzisiaj nie otrzymałem odpowiedzi. Tu zaczynają się komplikacje, rolnik nie wie dokąd zgłosić szkodę. O ile wiem nie jestem odosobniony w tym problemie, bo pan Walenciak był osobiście, bo też nie zna właściwego adresu, bo jedni już nie przyjmują, uprawnienia zostały pozmieniane, a o zmianach koła nikogo nie informują. Wnioski wracają z adnotacją: zwrot adres niewłaściwy.
Radna pani Mariola Pazoła:
Wybieraliśmy członków do izby rolniczej, żeby nas reprezentowali. Nie może być tak, że z powodu braku adresu nie można załatwić odszkodowania, gdzieś ten adres musi być dostępny.
Rolnik z Popowa Wonieskiego pan Franciszek Walenciak:
Dziękuję panu przewodniczącemu komisji za to, że umożliwił mi uczestnictwo w dzisiejszym posiedzeniu. To spotkanie zostało zwołane z mojej inicjatywy niestety nikt nie przyjechał z OHZ Gola. Tak traktują rolników, nawet jeszcze trochę gorzej niż radę, bo po prostu lekceważą sobie obowiązki wynikające z ustawy. Chodzi nam o to, że jeśli jest ustawowy obowiązek gmina ma ten adres posiadać. Burmistrz nie z własnej winy nie dysponuje adresem pod który należy zgłaszać szkody. Ale jeśli koła łowieckie adresów nie przekazały, to należy wyciągnąć wobec nich konsekwencje. Jeśli jest taka możliwość, bo oni nie wywiązują się ze swoich podstawowych obowiązków, mają obowiązek zgłaszać adresy do gmin, to może należałoby tym kołom łowieckim, które tego nie realizują wypowiedzieć umowę. Adres najłatwiej jest zmienić. W okresie żniw 14 dni to dla rolnika jest bardzo długo on musi zboże skosić, nie może czekać do jesieni ze zbiorem. Dokumenty będą krążyć w terenie, a koło łowieckie tylko gra na zwłokę i na zaniżenie odszkodowań. Nie jest problemem, że zwierzyna jest, bo wszyscy próbują wytłumaczyć, że zwierzyna jest, była i będzie. Proszę bardzo niech ona będzie, ale jeśli powstanie szkoda, tak jak szkoda komunikacyjna na drodze, szkody były, są i będą, to należy tę szkodę zrekompensować, należycie oszacować i wypłacić odszkodowanie. A tu w tym układzie chodzi o to, żeby rolnika oszukać, bo jeśli jest po terminie to wniosek jest oddalony i odszkodowanie się nie należy. Jeśli burmistrz ma taką możliwość, nie wiem, czy przepisy na to pozwalają, ale jeśli jest możliwość wypowiedzenia umowy kołom łowieckim, które nie należycie realizują swoje obowiązki ustawowe należy zwrócić się do odpowiednich organów i umowę zerwać. Kołom nie odpowiada działanie w ramach prawa, to w ramach prawa można im umowę wypowiedzieć. Tylko takie działanie może przynieść oczekiwany efekt i zmusić ich do przestrzegania przepisów. W przeciwnym razie nikt i nic ich nie zmusi do wypełniania obowiązków. Adres można zmieniać co tydzień i w ten sposób unikać wypełniania ustawowych obowiązków. Jeśli jest taka możliwość, nie znam ustaw, nie znam kompetencji, kto przydzielił danemu kołu łowieckiemu dzierżawę może koło z wypełniania obowiązków rozliczyć. Koła się tłumaczą, że zwierzyna jest wszystkich, wszyscy jesteśmy właścicielami zwierzyny, tylko nie ma kto płacić za szkody wyrządzone przez te zwierzęta. Uważam, że kierowca jadąc autobusem nie jest właścicielem autobusu, ale bierze odpowiedzialność za pasażerów, za autobus. Jeśli koła łowieckie dzierżawią, to muszą przejąć pełną odpowiedzialność za szkody. Nie może być tak, że każdy unika odpowiedzialności. Druga sprawa jest taka, nie mam pretensji do obecnej rady do pana burmistrza, ale burmistrz Kaczmarek udzielał rolnikom wsparcia z ramienia gminy poprzez uczestnictwo pracownika urzędu przy szacowaniu szkód. Jest taka możliwość, nawet pan prezydent Wałęsa powiedział, że: „co nie jest zakazane jest dozwolone”. Prosiłbym o to, żeby w dniu szacowania szkody u rolnika obecna była jedna osoba z izby rolniczej i z gminy. Rola takiej osoby jest bardzo ważna w sytuacji, gdy dochodzi do sporu, bo wtedy rolnik pozostaje osamotniony, nie ma świadków, a tak byłby ktoś neutralny. Koła przywożą 5-6 świadków, wynajętych adwokatów, prawników, rzeczoznawców i na to mają pieniądze. Neutralna osoba mogłaby wpisać do protokołu swoje uwagi i złożyć podpis potwierdzający jej obecność przy szacowaniu szkody. I wtedy gdyby się oparło o drogę sądową, to jest jakieś potwierdzenie. Rolnik w tym układzie pozostaje sam, nikt mu nie chce pomóc, nawet sąd na podstawie dokumentów mu nie uwierzy, bo on sam sobie nie może oszacować powstałej szkody. Tu jest problem i to jest sprawa do rozstrzygnięcia. Jeśli jest taka możliwość, a koła łowieckie nie spełniają obowiązku, a problem szkód będzie narastał, bo zwierzyny jest coraz więcej, zwracam się z prośbą do burmistrza, żeby sprawdzić, kto przydzielił kołu łowieckiemu ten teren i wystąpić z wnioskiem o zmianę dzierżawcy uzasadniając, że nie wywiązuje się z podstawowych obowiązków a do przepisów ustawy trzeba się stosować. Koło łowieckie wystawiło o sobie złe świadectwo lekceważąc sobie dzisiejsze posiedzenie rady i nie wstawiając się. Przy takim postępowaniu kół jak rolnik ma wyegzekwować terminowe szacowanie szkód, to jest kpina z prawa, z urzędu, z rolników i ze wszystkiego.
Dziękuję.
Radna pani Mariola Pazoła:
Rzeczywiście szkody wyrządzane przez zwierzęta są naprawdę znaczne. Rozmawiałam kiedyś z rolnikiem z Wojnowic prosiłam, aby przedstawił radzie jak wyglądają sprawy związane z odszkodowaniami, jakie to są poważne straty w kukurydzy, jakie to są poważne szkody jakie powodują bobry w niektórych rejonach. Zwierzęta są chronione nawet do tego stopnia, że bardziej chroni się je niż rolnika, jego uprawy, jest tak, że nie można niektórych spraw załatwić jak należy, bo koła zasłaniają się tym, że zwierząt nie wolno płoszyć albo, że są pod ochroną. To osamotnienie poszkodowanych, tak jak pan tutaj mówił sprawia to, że większość macha ręką na sprawę i mówi nie mam już siły, nie mam zdrowia, bo muszę pracować a nie jeździć i załatwiać sprawy, z których często dla rolnika nic nie wynika, bo na trafia na przeszkody, których nie jest w stanie pokonać. Rzeczywiście trzeba ten problem tak przedstawić, żeby wszyscy zrozumieli, że oni mają obowiązek, z którego się nie wywiązują. Byłam zawsze przekonana, że izby rolnicze jednak będą miały tę siłę przebicia i wiele spraw załatwią i pomogą rolnikowi, a okazuje się, że ta siła przebicia jest mniej więcej taka sama jak przeciętnego rolnika.
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Roman Biały:
Myślę, że przy pomocy burmistrza, czy urzędu i spełniając oczekiwania rolników będziemy ten temat kontynuować i w końcu trafimy pod właściwy adres i uda się go rozwiązać.
Rolnik z Popowa Wonieskiego pan Franciszek Walenciak:
Może warto zaprosić na sesję, czy na następne posiedzenie komisji osoby kompetentne z województwa, czy nawet posła, aby zapytać, kto przydzielił te tereny kołom łowieckim. Wiem, że inne koło też może się nie sprawdzić, ale trzeba działać, żeby ten stan zmienić, żeby wiedzieli, że muszą postępować zgodnie z prawem, bo inaczej zostanie im teren odebrany. Faktem jest, że obwody łowieckie nie dzierżawią tego dla satysfakcji tylko dla zysku.
Radna pani Mariola Pazoła:
Tak, tylko musimy działać wspólnie. Były rozmowy z urzędem z Leszna z panem, który zajmuje się rolnictwem, chodziło o bobry i padło dużo deklaracji, przeprowadzono wiele rozmów a odszkodowania nie były wypłacone. Nikt z tych osób, które decydują i mają wpływ na przebieg i zakończenie sprawy nie zdaje sobie sprawy z tego, że takie podejście do tematu budzi wiele rozgoryczenia i źle wpływa na rolników. Ktoś zobowiązał się do tego, że zajmie się sprawą, a okazało się, że termin minął, nikt się nie pojawił, nikt nawet nie odebrał telefonu i to jest przykre, takie traktowanie rolników. Już nawet nie mówię o szkodach, tylko właśnie o złym traktowaniu rolników i o samym podejściu do obowiązków.
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Roman Biały:
Swego czasu prosiłem naszą panią sołtys i muszę tutaj podziękować pani Krystynie Krajewskiej, bo nie odmówiła tylko przyjechała na spotkanie zgodnie z dokumentem o powiadomieniu niestety nikt się z komisji nie pojawił.
Radna pani Mariola Pazoła:
Tych przypadków lekceważenia sprawy przez komisję szacującą szkody jest wiele, trzeba znaleźć rozwiązanie, może zwołać zebranie, może pojechać do tego koła łowieckiego, miejmy to na uwadze.
Rolnik z Popowa Wonieskiego pan Franciszek Walenciak:
Jedna sprawa będzie oddana do sądu, ale to jest inna kwestia, ale istnieje taka możliwość, że gdyby na przykład komisja nie przyjechała w wyznaczonym terminie szacowania, to ta komisja tzw. awaryjna, która by oszacowała i rolnik poniósłby koszty szacowania, to wtedy szacowanie przez biegłego sądowego z udziałem tej komisji, jeśli koło nie dotrzyma terminu to, taki protokół z szacowania jest kompetentny. Terminy minęły to oszacowanie jest ważne rolnik wstępuje na drogę sodową i koło przegrywa sprawę na 100%. W ustawowym terminie koło ma prawo szacować, a jeśli tego warunku nie spełnią, to wtedy już jest możliwość egzekwowania i gdyby tak postąpili, a państwo jako rada i gmina byście nas wsparli to takie oszacowanie jest kompetentne. Rolnik poniesie koszty szacowania, ale ma protokół, termin nie został przez koło dotrzymany i wtedy sprawę przegrywają.
Radna pani Mariola Pazoła:
Niech by to powołanie dodatkowej komisji było ostatecznym rozwiązaniem.
Przewodniczący komisji pan Marek Kozak:
Jakby kilka razy zapłacili to inaczej traktowali by swoje obowiązki.
Rolnik z Popowa Wonieskiego pan Franciszek Walenciak:
Wszelkie próby podejmowane przez rolników do tej pory, zmierzające do zmiany sytuacji, nie przyniosły żadnego skutku. Uważam, że tylko jeśli pieniądze wejdą w grę, to wtedy koła łowieckie będą w tej kwestii działać jak im nakazuje prawo.
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Roman Biały:
Tylko opcja dodatkowej komisji powołanej przez rolnika wymagałaby ekspresowych terminów, ponieważ rolnik zgłasza wyszacowanie szkody przed zbiorem. Przy zbiorze zboża pogoda decyduje. Jak rolnik ma czekać tydzień, czy więcej czasu, żeby się zebrała ponownie komisja. Bywają takie żniwa, że jeśli się nie wykorzysta pogody jednego, czy drugiego dnia, to już na pole się nie jedzie, bo zboże porośnie i nie ma po co na pole jechać. Zbiór kukurydzy podobnie, jest zajęta kolejka przy silosokombajnie, jeżeli komisja się nie stawi na dzień przed planowanym zbiorem, to wstrzymanie prac na polu powoduje nie dość, że wzrost szkody, to jeszcze duży kłopot dla rolnika. Termin zbioru kukurydzy na ziarno rolnik ocenia sam. Zwłoka około dwóch tygodni, bo tyle może zająć powołanie komisji powoduje, że już to ziarno będzie za twarde, praktycznie za suche, już te parametry nie będą spełnione, a z kolei nie może wyprzedzać terminu. Jest jeden optymalny termin i to rolnik ocenia kiedy.
Rolnik z Popowa Wonieskiego pan Franciszek Walenciak:
Jeśliby komisja była ustalona osobowo, to można ją w trzech dniach zwołać i jest szansa przy żniwowaniu do przesunięcia prac o dzień, dwa i wtedy ta komisja może się wstawić w tych trzech dniach. Chodzi o to, żeby była gminna komisja na wypadek niezrealizowania terminu przyjazdu komisji z koła łowieckiego, tego ustawowego szacowania. Gminna komisja się zbiera i jest wtedy kompetentna do sporządzenia protokołu i oszacowania szkody, jest na co się powołać na drodze sądowej a tak rolnik nie ma nic.
Przewodniczący komisji pan Marek Kozak:
Wtedy takie szacowanie robi biegły sądowy i do tego jest potrzebna komisja?
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Roman Biały:
Powołanie biegłego wiąże się też z odległymi terminami. Jeżeli będzie takie zapotrzebowanie od rolników, to my jako członkowie izb rolniczych będziemy wnioskować do rady powiatowej o powoływanie takich komisji, czy o przeszkolenie kilku rolników z terenu gminy. To wiąże się z kosztami, ale myślę, że pieniądze się znajdą i wtedy taka komisja działałaby natychmiast, można powiedzieć za dzień, czy dwa, bo wszelkie dalsze terminy nie wchodzą w grę. Postępowanie, w tych sprawach, w takich terminach jakie dopuszczają przepisy nie ma zastosowania, bo trzeba złożyć wniosek, najkrótszy termin jego rozpatrzenia to 7 dni a ostateczny nawet 30 dni. Takie terminy przy ostatecznym szacowaniu szkód są nie do przyjęcia.
Radny pan Stanisław Prałat:
Jeżeli komisja nie dojedzie a rolnik skosi zboże, to ma jeszcze możliwość uzyskania odszkodowania?
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Stanisław Ciesielski:
Nie ma żadnej, bo na podstawie czego.
Radny pan Andrzej Smyślny:
Kilka razy młóciłem takie pola, wiem że z komisją się nie wygra.
Radna pani Mariola Pazoła:
Trzeba coś z tymi faktami zrobić a nie, że się nie wygra.
Radna pani Zofia Biała:
Jak słyszę panie Biały największy problem jest w tym, że nie macie adresu, nie macie gdzie tych pism kierować. Jak tu słyszę na terenie gminy są trzy koła łowieckie według mojej wiedzy to w każdym kole łowieckim jest komisja do szacowania szkód. Powoływanie nadrzędnej komisji nie jest rozwiązaniem problemu może bardziej odpowiednie będzie powołanie eksperta, czy dodatkowo kogoś, żeby rolnika wesprzeć. Znaleźć, czy dotrzeć do adresów tych kół, czy to już jest sprawa nieosiągalna? Pan Walenciak mówił, że koła tłumaczą, że zwierzyna jest moja, twoja, nasza, nie do końca, tak nie jest, przecież nie każdy może iść do lasu i tej zwierzyny upolować, czerpać z tego profitów. Swego czasu akurat pracowałam w kole łowieckim, nie wiem jak teraz ceny się kształtują, ale były takie momenty, gdzie ceny dziczyzny były o wiele wyższe niż żywca, które rolnik produkował na swoim podwórku. Szacowanie szkód i wypłata odszkodowań z tego tytułu jest obowiązkiem kół łowieckich oni po to istnieją, oni z tego biorą profity, odsprzedają tą zwierzynę. Miałam możliwość działać w Górznie w kole łowieckim. Wypłacane odszkodowania były naprawdę spore. Nie wiem jak jest w tej chwili, ale temu kołu groziło bankructwo finansowe, w związku z tym, że odszkodowań było dużo i wysokie. Dla rolników, jak panowie tu mówią, bardzo dużym problemem jest nie wstawienie się komisji w terminie oraz brak właściwego adresata wniosków, które nie wiadomo pod jaki adres kierować.
Rolnik z Popowa Wonieskiego pan Franciszek Walenciak:
Pan Stefan Kuśnierek w dniu 20 października zgłosił szkodę, a 14 czy 16 listopada pan Kraśniewski przyjechał i powiedział, żebym podpisał protokół, bo on już pole przeszedł. Powiedziałem temu panu, że ja się po tym polu przechodzę codziennie. Takie to było szacowanie, takie jest podejście komisji do tych spraw. Mówienie o komisji, że ona jest kompetentna, czy właściwa, w ich wydaniu jest żadna. Jeśli nie wypełniają warunków ani umowy, ani ustawy, rozpoczynając od tego, że jest to ich ustawowy obowiązek przekazać adres komisji do pana burmistrza. Rolnicy mają pretensje do koła łowieckiego, które nie spełnia ustawowego obowiązku. Trzeba szukać kompetentnej osoby, instytucji która im ten teren przydzieliła, albo Minister Rolnictwa, albo ktoś z ochrony środowiska i tam należy zawnioskować o zmianę koła. Nie wypełniają swoich obowiązków ustawowych i to jest podstawa do wypowiedzenia umowy.
Radna pani Mariola Pazoła:
Ja ze swojej strony mam taki wniosek do izby rolniczej, żeby rozpoczęli procedurę a na pewno ich wesprzemy.
Rolnik z Popowa Wonieskiego pan Franciszek Walenciak:
Tu by należało tylko sprawdzić kto danemu kołu ten teren przyznał, jeśli im przyznał będzie miał kompetencje ich w tym zawiesić, albo ich przeszkolić, żeby odpowiednio wykonywali ustawę. Jeśli chodzi o Golę to jest większy problem, ale na pewno jest do sprawdzenia kto im przydzielił ten rejo i wtedy będzie wiadomo od kogo egzekwować obowiązki a oni wiedząc, że zostali zidentyfikowani i co im grozi na pewno będą wypełniać obowiązki wobec burmistrza i wobec rolników. Bo rolnicy nie dążą do likwidacji zwierzyny, tylko jak zwierzyna szkodę wyrządzi, to trzeba ją uczciwie oszacować i wypłacić właścicielowi odszkodowanie. Zwierzyna tylko spaceruje, chodzi takie jest tłumaczenie koła, co nie jest prawdą, ale takie jest podejście i stąd unikają wypłaty odszkodowań. Sami rolnicy nie są w stanie niczego przeprowadzić, zmienić, ale jako gmina, jako rada możecie wystąpić, wesprzeć burmistrza w tym i odszukać, kto danemu kołu przyznał teren i zawnioskować, że nie wykonują swoich obowiązków, na to są protokoły, na to są dowody, nie dotrzymują terminów i wtedy już nie my będziemy z nimi dyskutować tylko ktoś inny.
Radna pani Mariola Pazoła:
Ale to może tylko rolnicy gminy Osieczna mają takie problemy.
Rolnik z Popowa Wonieskiego pan Franciszek Walenciak:
Tak jest wszędzie. Takie przyzwolenie zaistniało, że to jest organizacja działająca ponad prawem. Jeśli ktoś nie powie dość, to tak się będzie dalej działo. Jedno koło trochę lepiej pracuje, drugie trochę gorzej.
Radna pani Mariola Pazoła:
Tak się dzieje z działalnością kół łowieckich jak z melioracją, że nie wiadomo do kogo się zwrócić, bo nie wiadomo, kto jest za co odpowiedzialny.
Na naszym terenie ile mamy kół łowieckich?
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Roman Biały:
Jest pięć kół. Są to: OHZ Gola, OHZ Grodzisko, Oręż Wrocław, Koło Łowieckie Nr 2 Cyranka i Koło Łowieckie Nr 22 Drop z Górzna.
Radna pani Krystyna Krajewska:
Które z tych kół najlepiej z rolnikami współpracuje?
Radna pani Mariola Pazoła:
To koło, które ma najmniejszy obszar, to na pewno najlepiej funkcjonuje.
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Stanisław Ciesielski:
Koło, którego obszar działania obejmuje miejscowości naszej gminy, funkcjonuje bardzo źle z tego powodu, że system działalności wszystkich kół jest podobny, czyli przeciąganie terminów, nie wywiązywanie się z podstawowych obowiązków, czyli nie zostawianie protokołów z szacowania szkód, jeśli już do szacowania dojdzie. Szacowanie szkód, to jest jeden z obowiązków koła łowieckiego. Protokół powinien być wykonany w dwóch egzemplarzach, jeden dla koła łowieckiego, drugi dla rolnika. Na każdym protokole rolnik ma prawo wpisać uwagi odnośnie tego, czy się zgadza z tym protokołem, czy się nie zgadza. Praktycznie od niedawna OHZ Gola zaczął protokoły zostawiać poszkodowanym, nie wiem czy wszędzie, czy tylko tam gdzie jest taka informacja, że rolnik chce to wtedy zostawia. Natomiast jest, to na wyraźną prośbę, czy na wyraźne żądanie rolnika z tego obowiązku zaczęli się wywiązywać. Natomiast jeśli chodzi o dotrzymywanie terminów, to jest bardzo różnie. Nagminne jest to, że nie informują rolnika na dwa dni przed szacowaniem, że to szacowanie będzie miało miejsce. Ja bym miał do gminy jako urzędu prośbę o umożliwienie przeprowadzanie szkoleń dla rolników, jakie mają prawa, bo mówienie o tym w tym gronie, to rzeczywiście niewiele zaowocuje, natomiast rolnik mając świadomość tego, jakie ma prawa i obowiązki, bo też musi tych terminów dotrzymywać, żeby mógł żądać czegoś od koła łowieckiego musi sam to realizować i tutaj właśnie prośba o udostępnienie czy to świetlic wiejskich, czy sal.
Radna pani Mariola Pazoła:
Z tym to akurat nie ma problemu, tylko jest jeszcze jedna rzecz, którą trzeba by było powiedzieć, że przede wszystkim najważniejszą rzeczą to jest to, że trzeba nosić ze sobą komórkę albo aparat fotograficzny i dokumentować, to jest minimum, to jest pożądana rzecz w tym procesie, bez tego nie ma co liczyć na uczciwe działanie ze strony komisji. Koła łowieckie wypłacają wielkie odszkodowania, ale z tą różnicą, że nie rolnikom tylko firmom, gdzie sprawy prowadzą adwokaci. Firmy mają swoich adwokatów i oni rozmawiają i prowadzą sprawy w imieniu właścicieli, które my musimy załatwiać sami. Chyba, że jest jeszcze jedno rozwiązanie, że Świerczyna, czy Wojnowice wynajmą swojego adwokata i on będzie działał w ich imieniu.
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Roman Biały:
Przeciętne odszkodowania dla rolnika są w wysokości 1 100 zł i z tej kwoty jakby opłacić adwokata, to się mija z celem.
Radna pani Krystyna Krajewska:
Firmy na to stać, ale nie pojedynczego rolnika.
Burmistrz Miasta i Gminy pan Stanisław Glapiak:
Na terenie naszej gminy aktywność wykazują trzy koła łowieckie. Czynią to poprzez składanie do Urzędu sprawozdań. Nominalnie jest pięć kół. Jeszcze raz powtórzę, że odwrotnie wystąpię o przekazanie adresów, z uwagi na fakt, że jest to ich prawny obowiązek. Natomiast to o czym mówi pan Franciszek Walenciak, wymaga przeprowadzenia kilku czynności takich jak: dokonanie wglądu do umów i stwierdzenia, jaka instytucja je zawarła, jaka jest ich treść, jakie są ewentualne możliwości ich wypowiedzenia. Wypowiedzenie umowy jest to jeden z mocnych argumentów przeciwko tym, którzy nie wykonują swoich obowiązków i są nierzetelni a to, że są nierzetelni, wynika z faktów, jakie przytaczają panowie biorący udział w posiedzeniu komisji.
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Roman Biały:
Jest uchwała Sądu Najwyższego, która mówi, że niewolno płoszyć zwierzyny. Niestety, ale tak jest. To jest akt prawny, bo uchwała Sądu Najwyższego ma rangę aktu prawnego.
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Stanisław Ciesielski:
Rolnik z obwodem łowieckim ma obowiązek współpracować.
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Roman Biały:
Obowiązek współpracy nie jest określony nigdzie wprost. W żadnych przepisach wykonawczych nic takiego nie ma, zakres tej współpracy nie jest określony, czy koszt budowy płotu rolnik ma ponieść w ramach współpracy w wysokości 1% czy 99%. I jeżeli te zasady nie są określone, to koło łowieckie będzie dążyło do tego, aby rolnik poniósł jak największe koszty, ale art. 48 mówi, nie wprost, ale mówi kiedy koło ma prawo odmówić odszkodowania. W przywołanym artykule jest napisane, że koło ma prawo odmówić odszkodowania tylko w przypadku jeśli rolnik zabroni stawiania ambon, zabroni grodzenia, czyli nie wyrazi zgody na te działania, wtedy przysługuje prawo odmowy wypłaty odszkodowania. W przeciwnym razie to koło jest odpowiedzialne za wszystkie czynniki i ono jest zakresem współpracy i absolutnie to nie podchodzi pod obowiązki rolnika. W zakresie współpracy rolnika jest pożądany fakt i bardzo pozytywnie koło patrzy jeżeli rolnik informował wcześniej, że sieje kukurydzę i informuje koło łowieckie, że w danym miejscu zasiał i będzie może problem ze zwierzyną. I to jest postrzegane jako współpraca rolnika z kołem łowieckim. Jeśli rolnik nie powiadomi i założy intratną dla dzików uprawę wówczas jest to postrzegane przez koło bardzo niedobrze.
Rolnik z Popowa Wonieskiego pan Franciszek Walenciak:
Rada powinna wesprzeć rolników, bo na gminie jest ich kilku, którzy mają to nieszczęście mieć pola blisko lasów. Jeśli pole rolnika graniczy bezpośrednio z lasem, to jest to problem niesamowity, zwierzyna cały czas żeruje. Liczymy na wsparcie z państwa strony, żeby ten problem na początku roku zacząć rozwiązywać i jeśli uzyskamy wsparcie od rady, to co będzie w kompetencji i możliwości to da nam możliwość wyegzekwowania od koła tego, co nam się prawnie należy, a oni są zobowiązani przepisami do wykonania. Jeśli chodzi o fotografowanie to pan Biały miał taki problem. Komisja sobie nie życzy, a wręcz zakazuje fotografowania. Członek komisji to jest osoba publiczna, która przychodzi szacować szkody i ona sobie nie życzy, aby była sfotografowana.
Radna pani Mariola Pazoła:
Nie o to chodzi, żeby fotografować pracę komisji, bo oni mają swoją procedurę tylko szkodę.
Rolnik z Popowa Wonieskiego pan Franciszek Walenciak:
Tak, ale sąd zapyta pan to szacował, a on powie nie i będzie mu pani udowadniać.
Przewodniczący komisji pan Marek Kozak:
Ale protokół podpisał jak jest obecny to podpisał. Jeżeli podpisał protokół to znaczy, że był obecny.
Rolnik z Popowa Wonieskiego pan Franciszek Walenciak:
Ale jest osobą publiczną, ale pyta się Wysoki Sąd pan tam jest, nawet było nagranie, to członek komisji próbował to kwestionować. Dopiero jak pokazano jego twarz, to w końcu potwierdził, że tak. W interesie koła nawet by to było, żeby fotografować, bo mogli by się o ten dokument oprzeć, że szkoda była taka, a nie inna, ale oni sobie nie życzą i to daje im możliwość do zaniżania szkód.
Radny pan Józef Juchniewicz:
Przewodniczącym Izby Rolniczej jest pan Krzysztof Kwiatoń, który prowadził szkolenia dotyczące odszkodowań, czy może to się zmieniło?
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Stanisław Ciesielski:
Nie dalej tak jest.
Radny pan Józef Juchniewicz:
To jako przedstawiciel izby rolniczej powinien reprezentować rolników w tych sprawach.
Przewodniczący komisji pan Marek Kozak:
Wnosić uwagi do protokołów itd.
Przewodniczący Rady Miejskiej pan Roman Lewicki:
Nie mam dostatecznej wiedzy, nie znam przepisów, żeby włączyć się do dyskusji, ale z dużym zainteresowaniem przysłuchuję się temu, co mówią obecni na posiedzeniu goście. Z jednej strony jest ewentualna i możliwa, dozwolona prawem jakakolwiek pomoc gminy, ale w jakim stopniu tego nie wiem itd., jakie działania możemy podjąć. Ja przedstawicieli izb rolniczych chcę postrzegać jako przedstawicieli organizacji, która tak naprawdę powinna bronić interesu rolników. A stwierdzam, że przepisy na podstawie, których działacie są słabe i słabo was umocowują w kwestii obrony tych interesów i dodatkowo nie są egzekwowane. Rozumiem, że ustawa przewiduje takie sytuacje, które mówią, że rolnik ma określoną liczbę dni na zgłoszenie szkody, ale obowiązki drugiej strony też są określone i jeśli koła nie wypełniają tych obowiązków, to powinny być sankcje, a tak się nie dzieje.
Rolnik z Popowa Wonieskiego pan Franciszek Walenciak:
Była sytuacja taka, że protokół został sporządzony, obecny był pan Biały jako przedstawiciel Izby Rolniczej, to było wiosną ubiegłego roku, wpisał swoje uwagi, to już na wstępnym szacowaniu kwestionowali obecność pana Białego, oni się nie zgadzają, nawet wpisali to do protokołu. Powiedziałem, że mogą się nie zgadzać, ale ja pana Białego upoważniam do uczestnictwa w szacowaniu i tak to w protokole było wpisane. Póki co, to ta sprawa znajdzie swój finał w sądzie, uważam, że jestem na wygranej pozycji. Próbowali zakwestionować obecność przedstawiciela izb rolniczych, to jak z nimi rozmawiać.
Radny pan Józef Juchniewicz:
Wobec tego co teraz powiedział pan Walenciak, jak to się ma do powołania tej społecznej komisji, czy koła będą honorować to co ta komisja napisze?
Rolnik z Popowa Wonieskiego pan Franciszek Walenciak:
Koła łowieckie nie, ale sąd tak.
Przewodniczący Rady Miejskiej pan Roman Lewicki:
Myślę, że jak funkcjonuje taka organizacja jak izba rolnicza, to powinna być kompetentną w rozstrzyganiu i prowadzeniu tych spraw. Może izba powinna podpisać umowę z prawnikiem np. za 5%, czy 10% uzyskanej wartości odszkodowania i działać na korzyść poszkodowanych rolników.
Rolnik z Popowa Wonieskiego pan Franciszek Walenciak:
Jest taka możliwość, że jeśli komisja by powstała a komisja z koła łowieckiego by nie przyjechała w terminie, to jeśli do sądu taki protokół wpłynie, to jest on dla sądu wiarygodny a koło musi odszkodowanie wypłacić.
Przedstawiciel Gminy Osieczna w RP WIR Powiatu Leszczyńskiego pan Roman Biały:
Będziemy do Rady Powiatowej wnioskować o powołanie takiej komisji awaryjnej, jeśli będzie złamanie terminu lub w ogóle brak udziału komisji wyznaczonej przez ustawę, żeby w ciągu jednego, czy dwóch dni powołać naszą komisję i wyręczyć ich w tych działaniach.
Przewodniczący komisji pan Marek Kozak:
Dziękuję panom za zapoznanie komisji z tematem dotyczącym sposobu szacowania szkód wyrządzanych przez zwierzynę, a właściwie z problemami wiążącymi się z tym zagadnieniem. Myślę, że temat został wyczerpany i wspólnie uda nam się podjąć takie działania, aby wspomóc rolników w tej kwestii.

Ad. 5. Wolne głosy i wnioski.
Przewodniczący komisji pan Marek Kozak:
Kto z państwa radnych chciałby zabrać głos w tym punkcie? Radny pan Stanisław Prałat, proszę.
Radny pan Stanisław Prałat:
Wnioskuję o naprawę drogi gminnej przy hydroforni w Grodzisku.
Burmistrz Miasta i Gminy pan Stanisław Glapiak:
Droga zostanie naprawiona. Dodam, że są to działania doraźne i po upływie pewnego okresu trzeba będzie je powtórzyć.
Chciałbym poinformować państwa radnych i jednocześnie prosić o akceptację propozycji, którą przedstawię.
Przeprowadziliśmy analizy kosztów budowy dróg wykonanych w roku 2011. Wynika z niej, że wykonawcy zewnętrzni podobne zadania wykonali za znacznie wyższą cenę niż pracownicy Urzędu. W związku z tym zamierzamy na 7 miesięcy tego roku i, jeżeli to się sprawdzi, również w kolejnych latach zatrudnić 5 pracowników sezonowych po to, aby ograniczyć budowę dróg przez zewnętrznych wykonawców. Żeby takie działanie mogło nastąpić i aby zapewnić dobrą organizację pracy brygadzie, niezbędne są dwa zakupy i oba wymagają akceptacji państwa radnych. Konieczny jest zakup ciągnika. Obecnie posiadamy dwa ciągniki, z których jeden ze względu na parametry techniczne nie nadaje się do tych zadań, które miałby wykonywać. Stąd plan zakupu nowego ciągnika oraz przyczepy niskopodwoziowej. Jeśli uda nam się te cele, również dzięki państwu, zrealizować, to w tym roku, kiedy będziemy budować drogę o długości około 1 400 m w Ziemnicach-Ustroniu, będzie szansa i możliwość, żeby jednocześnie pracowało przy tej inwestycji dziesięciu pracowników. W sytuacji, gdy będziemy budować ulice krótsze, prace będą prowadzone równolegle na dwóch drogach. Będziemy korzystać z dwóch brygad i z dwóch zestawów sprzętu. Jestem przekonany, że w ciągu pięciu lat, kiedy zamierzamy zrealizować ambitny cel, jakim jest budowa sześćdziesięciu ulic, ciągnik, który kupimy, zamortyzuje się. Z tego względu jest to również ekonomicznie uzasadniony wydatek.
Przewodniczący obrad pan Marek Kozak:
Jak duża była to różnica w kosztach?
Burmistrz Miasta i Gminy pan Stanisław Glapiak:
Przetarg przetargowi nie jest równy, ponieważ występują często nieprzewidywalne sytuacje. Biorąc pod uwagę budowy wykonane przez wykonawców zewnętrznych, czyli budowa drogi przez Trzebanię długości około 1 km i budowa dwóch ulic w Kąkolewie około 600 m, ustaliliśmy, że różnica w kosztach pomiędzy wykonawcą zewnętrznym a brygadą Urzędu przekroczyła kwotę 250.000 zł. Zaznaczam, że nie oznacza to, że gmina zupełnie zrezygnuje z wykonawstwa zewnętrznego. Pracownicy zatrudnieni w Urzędzie nie są w stanie wykonać takiej liczby ulic w każdym roku nawet po zakupie dodatkowego sprzętu i zatrudnieniu pracowników. Ale gdyby chociaż połowę z zadań zdołali wykonać nasi pracownicy, to oszczędność wyniesie ponad 100.000 zł. W ciągu dwóch lat zwróci się amortyzacja zakupionego sprzętu, który, powtarzam, jest niezbędny do tego, aby ten projekt można było realizować i żeby zakończył się z sukcesem.
Przewodniczący obrad pan Marek Kozak:
I ten zakup jest jak najbardziej uzasadniony.
Burmistrz pan Stanisław Glapiak:
Jestem o tym przekonany.
Przewodniczący rady pan Roman Lewicki:
Jestem przekonany o zasadności takiego przedsięwzięcia. Przekonany jestem o tym również z dwóch powodów, nawet gdyby koszty były porównywalne, to nie można nie zauważyć kwestii zatrudnienia dodatkowych ludzi, mieszkańców gminy, co zawsze jest cenne, a zwłaszcza w obecnych czasach. Po drugie proszę zauważyć jak często rozmawiamy o tym jak skonstruowana jest ustawa o zamówieniach publicznych ile na wad, jak trudno wybrać wykonawcę, a potem jakie są problemy z egzekucją właściwego wykonawstwa. Nic prostszego, gdy wykonawstwo prac jest w naszej gestii, łatwo pilnować jakości, pracownicy są zawsze osiągalni i wykonawcy nie grozi bankructwo.
Przewodniczący komisji pan Marek Kozak:
W razie usterek pracownicy jadą i naprawiają.
Przewodniczący rady pan Roman Lewicki:
Tak, że co możemy budować, remontować własnymi siłami, to tylko wybierać taką drogę.
Przewodniczący komisji pan Marek Kozak:
Mamy dobry park maszynowy, który możemy wykorzystać także w razie konieczności do innych zadań.
Burmistrz pan Stanisław Glapiak:
Oraz doświadczenie naszej brygady w budowie dróg, to są te czynniki, które zdecydowały i przemawiają za tym, aby podjąć decyzję, o której państwa radnych poinformowałem.
Przewodniczący komisji pan Marek Kozak:
Czy ktoś z państwa jeszcze chciałby zabrać głos?
Radny pan Józef Juchniewicz:
Panie burmistrzu, chciałbym wrócić do tego, co zgłaszał pan radny Biderman, chodzi o ulicę Śmigielską w Osiecznej. Mieszkańcy proszą, aby na odcinku równoległym do budynku GS wprowadzić zakaz zatrzymywania się i postoju. Uciążliwość wyjazdu z ulicy Śmigielskiej na ulicę Kościuszki, czy Leszczyńską zwiększyła się z chwilą powstania marketu Dino.
Burmistrz Miasta i Gminy pan Stanisław Glapiak:
Po zgłoszeniu wniosku w tej sprawie przez radnego pana Wiesława Bidermana wystąpiliśmy do Zarządu Dróg Powiatowych w Lesznie z prośbą o ustawienie znaku zakazu zatrzymywania się na obydwóch stronach ulicy Śmigielskiej w Osiecznej. Właściciel drogi poinformował nas pismem, że dokonano wizji lokalnej i ustalono, że nie ma potrzeby wprowadzania na tym odcinku zakazu zatrzymywania się.
Radny pan Andrzej Smyślny:
Czy budowa chodnika w Kątach będzie realizowana?
Burmistrz Miasta i Gminy pan Stanisław Glapiak:
Rozmawiałem z dyrektorem Kmiecikiem z Wielkopolskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Poznaniu w tej sprawie. Z odpowiedzi, jaką otrzymałem, wynika, że, w budżecie na ten rok ta inwestycja nie została przewidziana. Wiadomo, jakie argumenty w tej chwili są wysuwane - znacznie mniej środków niż w poprzednich latach. Ale żeby zupełnie nie zamykać sprawy, umówiłem się i pana przewodniczącego na spotkanie w marcu, ponieważ być może po przeprowadzonych postępowaniach przetargowych uda się wygospodarować jakieś środki dla nas. Jest to temat wciąż aktualny, ale na dzisiaj zadanie to nie znalazło się w planach Zarządu Dróg Wojewódzkich. Deklaracja ze strony naszego samorządu dotycząca udziału finansowego w chwili realizacji inwestycji jest aktualna.
Radny pan Stanisław Prałat:
Czy sołtysi będą nadal roznosić nakazy płatnicze i pobierać podatki od mieszkańców?
Burmistrz pan Stanisław Glapiak:
Tak, nic w tej kwestii się nie zmieniło.
Przewodniczący Rady Miejskiej pan Roman Lewicki:
Informuję, że trwają posiedzenia komisji, natomiast jeśli nic się nie zmieni, to sesja planowana jest w II połowie lutego.
Przewodniczący obrad pan Marek Kozak:
Czy jeszcze ktoś chciałby zabrać głos? Nie widzę.
Przechodzimy do punktu przyjęcie protokołu z ostatniego posiedzenia Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska.

Ad. 6. Przyjęcie protokołu z ostatniego posiedzenia Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska.
Przewodniczący Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska pan Marek Kozak:
Kto jest za przyjęciem protokołu z ostatniego posiedzenia komisji proszę podnieść rękę. – 8 głosów.
Kto jest przeciw? – 0 głosów.
Kto się wstrzymał? – 0 głosów.
Dziękuję, protokół został przyjęty jednomyślnie.
Przechodzimy do punktu 7, zakończenie obrad.

Ad. 7. Zakończenie obrad.
Przewodniczący komisji pan Marek Kozak:
Dziękuję wszystkim za przybycie i dyskusję. Zamykam obrady kolejnego posiedzenia Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska.



Protokołowała                                                         Przewodniczący Komisji
                                                                          Rolnictwa i Ochrony Środowiska

Małgorzata Nowak                                                            Marek Kozak


Pliki do pobrania:



Informacje powiązane:

- jednostki i podmioty:



Typ dokumentu: Protokoły komisji
Kadencja: Kadencja VI (2010 - 2014)
Autor informacji: Aldona Korbik
Informację wprowadził: Aldona Korbik
Opublikowany dnia: 2012-01-24
Wprowadzony do BIP dnia: 2012-02-16
Zmian: 0


Powiadom o zmianach w tym dokumencie