P R O T O K Ó Ł NR 4/2011
z posiedzenia Komisji Rozwoju Gospodarczego, Finansów i Budżetu Rady Miejskiej w Osiecznej w dniu 15 marca 2011 r.
Porządek obrad:
1. Otwarcie.
2. Odczytanie porządku obrad.
3. Zapoznanie się z planowanymi inwestycjami na terenie gminy w roku 2011.
4. Wolne głosy i wnioski.
5. Przyjęcie protokołu Nr 3/2011.
6. Zakończenie obrad.
Lista obecni stanowi załącznik Nr 1 do niniejszego protokołu.
Ad. 1. Otwarcie.
Pani przewodnicząca komisji Krystyna Krajewska:
Witam na kolejnym posiedzeniu Komisji Rozwoju Gospodarczego, Finansów i Budżetu Rady Miejskiej w Osiecznej, witam członków komisji, pana burmistrza, pana przewodniczącego, pana wiceburmistrza i protokolanta.
Ad. 2. Odczytanie porządku obrad.
Pani przewodnicząca obrad Krystyna Krajewska:
Tematem obrad będzie:
1. Otwarcie.
2. Odczytanie porządku obrad.
3. Zapoznanie się z planowanymi inwestycjami na terenie gminy w roku 2011.
4. Wolne głosy i wnioski.
5. Przyjęcie protokołu Nr 3/2011.
6. Zakończenie obrad.
Kto jest za przyjęciem powyższego porządku obrad? Dziękuję, porządek został przyjęty jednomyślnie, wobec tego przechodzimy do realizacji punktu 3.
Ad. 3. Zapoznanie się z planowanymi inwestycjami na terenie gminy w roku 2011.
Pani przewodnicząca obrad Krystyna Krajewska:
Każdy z państwa otrzymał pisemną informację dotyczącą planowanych inwestycji na terenie gminy w roku 2011, proszę o zapoznanie się z nią.
Pani przewodnicząca komisji Krystyna Krajewska:
Proszę pani radna Bartkowiak.
Pani radna Halina Bartkowiak:
Na czym polegać będzie wykonanie detalu architektonicznego na ciągu komunikacyjnym przy ulicy Kościuszki w Osiecznej?
Pan zastępca burmistrza Stefan Kuśnierek:
Wymóg konserwatora zabytków pod takim kątem, żeby wizualnie nie nastąpiła przerwa w istniejącej zabudowie po wyburzonym budynku mieszkalnym. Wyburzyliśmy istniejący budynek mieszkalny i pani konserwator stoi na stanowisku, że taka przerwa tworzy przerwanie pierzei istniejącej zabudowy, w związku z tym zaleciła pobudowanie bramy łączącej te dwie posesje. To będzie konstrukcja żelbetowa z dwóch słupów podwójnych zwieńczona łukowym nadprożem, zwieńczenie będzie konstrukcji drewnianej.
Pani radna Halina Bartkowiak:
Dziękuję.
Pan radny Dariusz Bojek:
Chciałem zapytać a propos przetargu kolejnego na V etap kanalizacji, czy jest możliwość wykluczenia w jakiś sposób tych firm, które się nie sprawdziły w poprzednich etapach. Wiem, że to jest dosyć kłopotliwa sytuacja, warunki przetargowe są takie, a nie inne. Czy jest forma jakaś prawna, żeby oni nie wygrali tego przetargu.
Pan zastępca burmistrza Stefan Kuśnierek:
Specyfikacja istotnych warunków zamówienia określa jakie kryteria musi spełnić oferent. Właściwie nie jest to żadna tajemnica, cała Polska pracuje nad tym, żeby opracować takie specyfikacje, przyjąć takie kryteria, żeby właśnie wyeliminować oferentów, wykonawców nie sprawdzających się. Jest to bardzo trudne. Wszystkie kryteria muszą być wymierzalne. Bardzo trudno jest opracować takie, które by skreśliły oferenta na etapie oferty. Generalnie kryterium jest cena, takim podstawowym, można stosować inne, chociaż zasięgając rad i u radców prawnych i u kolegów, którzy się takimi sprawami też zajmują, naprawdę jest trudno. To jest taki problem, bo kolejne przetargi, które są rozpisywane i oferty otwierane okazuje się, że coraz częściej spotykamy oferty dość nisko wycenione. W zasadzie kiedyś funkcjonowało takie kryterium, że rażąco nisko cena mogła taką ofertę podważyć i być wykluczoną jako taka. Tej rażącej nisko ceny nie pozbawiono, natomiast musimy w jakiś sposób w momencie odwołania udowodnić na jakiej podstawie twierdzimy, że to jest rażąco niska cena. Tu znów są problemy z takim udowodnieniem, bo wykonawca motywuje tym, mam inne tak samo dobre materiały lub inne źródła, mam zapasy. Zamawiającego powinno interesować wykonanie, jakość, a nie skąd ja biorę materiały i za jaką cenę. Wiemy, że na etapie wykonania to jest tak, że wykonawca się z kolei tłumaczy, no bo nie przewidziałem tam czegoś. Jest trudno wyeliminować, powiem w ten sposób, żebyśmy chcieli takiej pomocy, żeby ktoś nam pomógł jakie kryterium przyjąć, żeby takich wykonawców wyeliminować. Z doświadczenia wiemy i znamy tych wykonawców i już na starcie w wielu przypadkach wiemy, że się nie sprawdzi i nie możemy z tym sobie poradzić.
Pan radny Dariusz Bojek:
Ja dlatego pytam, ponieważ jeszcze pracując w poprzedniej firmie, do wielu przetargów startowaliśmy i między innymi właśnie dla urzędów robiliśmy różne zabudowy targowe. Naprawdę duże kampanie na dosyć duże kwoty, wiadomo nie porównywalne z tymi kwotami na kanalizację, bo najwyższe kwoty sięgały 150.000 zł. Natomiast nigdy nie spotkałem się, żeby 100% była tylko wartość ceny. Natomiast tam zaraz było na przykład 10% referencje i określona ilość tych referencji od firm za podobne inwestycje jakie wykonywaliśmy. I to niejako już w jakiś sposób blokowało pewne rzeczy tamtych firm, które nie miały.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
W niewielki sposób blokuje, natomiast daje nierówne szanse tym firmom, które wchodzą dopiero na rynek.
Pan zastępca burmistrza Stefan Kuśnierek:
Nierówne ocenianie, to jest subiektywna ocena, te referencje.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Mogą protestować i słusznie, że wykluczone są z tego powodu, że nie mają doświadczenia.
Pan zastępca burmistrza Stefan Kuśnierek:
Wiemy z doświadczenia, że referencje każdy otrzyma, a jeżeli dostanie referencje negatywne to ich nie przedstawi w ofercie.
Pan radny Dariusz Bojek:
Tylko, że my mieliśmy określoną ilość tych referencji, nie mogło na przykład być ich mniej niż 10 z podobnych inwestycji i podobnych realizacji i to naprawdę trzeba było się wtedy dobrze nabiegać i naprosić pewnych firm, żeby potwierdziły. Znaczy ja wiem, że to jest naprawdę trudny temat, ale myślę, że warto by było się zastanowić, żeby nie sugerować się tylko ceną, bo sami wiemy jak idziemy do sklepu to nie kupujemy najtańszego produktu tylko też patrzymy na inne aspekty. Nie ma, co tu porównywać tego z przetargiem.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Panie radny tylko, że w sklepie nie mamy ustawy o zamówieniach publicznych.
Pani radna Halina Bartkowiak:
Z naszego doświadczenia, ostatni przetarg, jaki był w szkole robiony próbowaliśmy sprawdzić referencje od osób pracujących w danym zakładzie, które prosiły, żeby ta odpowiedź była anonimowa, była informacja, że jakość usług nie jest najlepsza. Natomiast bezpośrednia rozmowa z szefem to były same ochy i achy i co z tym można zrobić. Co pan napisze plotki, doniesienia.
Pan radny Dariusz Bojek:
Nie, bo referencje to nie jest na zasadzie ustnej, to jest pismo.
Pani radna Halina Bartkowiak:
Właśnie, ale próbowaliśmy to sprawdzać.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Temat jest rzeczywiście bardzo trudny. Jeśli to jest konkretny przypadek, indywidualny tak rozumiem intencję pytania radnego Bojka, jeśli byłaby firma, o której gmina wie, że sobie nie poradzi myślę, że ten drastyczny taki koncept, że się unieważnia, że się nie rozstrzyga przetargu bez podawania przyczyn i ewentualnie udowodnienie, że nie chcieliśmy tej firmy wybrać bo wcześniej nie sprawdziła się jakościowo i tak dalej chyba by miało szansę powodzenia, czy nie?
Pan zastępca burmistrza Stefan Kuśnierek:
Przetarg w każdej chwili możemy unieważnić, to jest dopuszczalne.
Pan radny Marek Kozak:
To nie jest wyjście, bo firma złoży ofertę w kolejnym przetargu.
Pan radny Dariusz Bojek:
Powiem tak, że te kolejne, następne etapy kanalizacji w Kąkolewie to strasznie to chwilami wyglądało. Miałem to szczęście, że byłem w tym etapie, gdzie w miarę sprawnie to poszło i mogę powiedzieć, że jestem zadowolony, ale to co się działo na tzw. działkach i co się dzieje do tej pory to jestem przerażony.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Przepraszam, panie radny, co się działo takiego strasznego, proszę mi powiedzieć, bo może ja czegoś nie wiem.
Pan radny Dariusz Bojek:
Na przykład takie rzeczy, że chociażby widać jak te drogi wyglądały, ten przejazd do posesji jak to wyglądało przez ten cały okres robienia tam na danej ulicy. Ponieważ u mnie to wyglądało na mojej ulicy pamiętam, że pracownicy, którzy mieli rano przekopać wjazd to przyszli koło 7, czy przed 7 pytać, czy ktoś w danym dniu będzie wyjeżdżał. Zapewniali, że jak wrócę, o której wrócę, że to będzie, będę mógł wjechać do domu i tak było. Naprawdę sprawnie to szło. Natomiast tutaj, to droga była
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Zawsze są utrudnienia jak cokolwiek robimy. Szczególnie drogowe roboty wymagają chwilowego, czy dłuższego pozostawienia dróg, ulic w stanie nie do końca właściwym. Co do firmy ze Żmigrodu, to możemy właściwie w 100% powiedzieć, że nie złoży oferty. Zastanawialiśmy się, czy nie zastosować takich zapisów, które by na przykład mniejsze firmy wyeliminowały z rynku, ale to jest broń obosieczna, bo podwyższenie wymogów może oznaczać, że pozostaną na rynku potencjalne dwie lub trzy firmy i mamy początek takiej sytuacji, że zapłacimy daleko więcej niż rzeczywiście ta inwestycja jest warta. To są dylematy, przed którymi stajemy. W najbliższym czasie będziemy ogłaszać kolejny przetarg i myślę, że pozostaje liczyć na to, że te firmy o słabszej kondycji nie przystąpią do przetargu. Co dalej zobaczymy, bo też nie mamy pewności, że inne firmy, które złożą oferty wywiążą się z umowy. Niestety, to jest ciągle aktualne pytanie aż do zakończenia inwestycji.
Pan radny Dariusz Bojek:
Myślę, że warto się w to zagłębić, chociaż już z tego co słyszę.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Zagłębiamy się w to panie radny. Proszę wierzyć, że nie widzimy do końca klarownego sposobu rozwiązania tej trudnej sytuacji.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Wcześniej tak było, że może rzeczywiście próbowano inaczej formułować kryteria przetargu jak dzisiaj. Mam wrażenie, że ponad 90% przetargów jest 100% wartości ceny tym bardziej, że to, o tym też się zawsze w samorządzie mówiło, że jeśli się nie sugeruje ceną, to daje się powód do tego, żeby ktoś zaczął myśleć, a dlaczego nie cena decyduje o wyborze oferenta.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Że pojawił się kolejny czynnik, który mnie zdyskredytował.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Korupcjogenny i tak dalej. Jeśli nie wygrywa najtańszy, to dlaczego wygrał ten, który chce zrobić drożej i według czego, to oceniono.
Pan zastępca burmistrza Stefan Kuśnierek:
Było takie właśnie kiedyś słynne doświadczenie zawodowe i to doświadczenie zawodowe oferenta było oceną od 0 do 100 punktów. I teraz, można było przyjmować 95 punktów komuś dać 20 punktów i już nie cena ważyła, to doświadczenie zawodowe jako to kryterium było to nieobiektywne.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
W samorządzie jest o wiele trudniej wybierać wykonawcę niż prywatnemu inwestorowi. Uważam, że unieważnienie przetargu, w którym uczestniczy firma, która wcześniej się nie sprawdziła jest jedynym wyjściem.
Pani radna Halina Bartkowiak:
Nie ma pewności, że sytuacja się nie powtórzy.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Nie ma pewności, że ponownie nie weźmie udziału w przetargu, ale mam pewność, że nie chcę zawierać umowy z firmą, która się z niej nie wywiąże.
Pani radna Halina Bartkowiak:
Przede wszystkim mnie się wydaje, że tych nieuczciwych trzeba potraktować zgodnie z zapisami umowy. Rozumiem, jeżeli jest to czynnik nieobiektywny powodujący, że nie można wykonać tego do czego się zobowiązali, ale jeżeli jest to ich nieudolność, brak mocy przerobowej, czy odpowiedniego przygotowania sprzętu, zasobów ludzkich to tak należy postąpić.
Pan zastępca burmistrza Stefan Kuśnierek:
Tutaj w jednym punkcie informacji na początku piszemy o IV etapie nie wykonanym przez wykonawcę mimo, że było dużo czasu i zakres rzeczowy nie był zbytnio wygórowany stało się tak jak się stało, czyli wykonawca nie wykonał w terminie i naliczamy od pewnego czasu już kary umowne. Kary umowne w tej chwili sięgają, czy nawet przekroczyły już 200.000 zł. Żeby przerwać ciąg naliczania tych kar spotykaliśmy się, wczoraj było ostatnie takie spotkanie, żeby przerwać ten pat, bo w zasadzie nie ma sytuacji, która by w jakiś taki prawidłowy sposób mogła tą sytuację zmienić. Do czego żeśmy doszli po wczorajszym spotkaniu. Dokonujemy odbioru technicznego tego, co wykonali dlatego, że w zasadzie wykonali całą kanalizację w sensie sieci, pobudowali całą kanalizację w przeważającej części ta kanalizacja jest skamerowana, czyli świadczy o tym, że jest drożna i może być przyjęta do eksploatacji, natomiast nie odtworzyli w całości nawierzchni dróg, podbudowę pod nawierzchnię w części zrobili, nie dokończyli i w tej sytuacji jeżeli będziemy naliczać dalej kary oni jeszcze będą mieli wykonać tą nawierzchnię to raz, że sytuacja finansowa ich stanie się taka, że będą niewypłacalni, a ponadto nam nie wypłacą, nie wykonają zadania. Doszliśmy do takiego stanowiska, że dokonujemy odbioru technicznego tego, co wykonali i w protokole odbioru wpisujemy jako wadę, usterkę niewykonanie nawierzchni. To pozwoli przerwać naliczanie kar umownych i jednocześnie mają się zastanowić nad tym, czy będą to dalej realizowali, czy odstąpią od tego.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Odstąpią od umowy, zapłacą karę wynikającą z jednostronnego zerwania umowy. Natomiast my jako inwestor, gmina zostaniemy z tą częścią niewykonaną, czyli odtworzeniową. Na tę inwestycję znacznie mniejszą, ale też potrzebną będzie trzeba rozpisać kolejne zamówienie wyłonić wykonawcę, który to zrobi tak jak wiceburmistrz powiedział przed chwilą. Sytuacja już dojrzała do tego, że dalsza współpraca z tą firmą wydaje się niemożliwa. Firma tego nie ukrywa i informacje z innych źródeł to potwierdzają, że ich kondycja finansowa jest dramatycznie trudna.
Pan zastępca burmistrza Stefan Kuśnierek:
Wartość kosztorysowa do wykonania na tym zadaniu to jest 150.000 zł, ich kary 200.000 zł plus 150.000 zł tak, że przy inwestycji wartości niecałe 800.000 zł, to jest kwota powalająca.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Tylko, że nie ma żadnych argumentów, żeby tych kar nie naliczać, a poza tym mieli dostatecznie dużo czasu, żeby spokojnie, o czym pan radny Bojek mówił, było to wydłużanie realizacji w sumie prostych zadań, bo mówimy o tzw. działkach. Tam wyjątkowych, nieprzewidywalnych sytuacji nie było. Prace tygodniami a wręcz miesiącami się przeciągały. Rozumiem mieszkańców, że mogli być zniecierpliwieni, chociaż tak bywa, że często jak coś robimy, to nie zawsze udaje się realizować zgodnie z harmonogramem, również w prywatnych inwestycjach.
Pan radny Dariusz Bojek:
Mam jeszcze pytanie co do remontów świetlic, ponieważ z tego co się orientuję, to w Kąkolewie jeszcze nie zostało zakończone. Tam jeszcze ściany mają być zrywane, ta góra, ta część płyty, malowane może to są plotki.
Pan zastępca burmistrza Stefan Kuśnierek:
Kuchnia jest malowana w tej chwili.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Trzon kuchenny, ale te prace wykonują samorządowi pracownicy.
Pan radny Dariusz Bojek:
Czy jest ewentualnie w planach możliwość wykonania jakiejś sensownej wentylacji tam na tej Sali, ponieważ wiemy jak jest. Te wentylatorki, które są na tych bocznych ścianach, to nie zdają egzaminu. Pytanie, czy są jakieś plany, żeby takie coś zrobić na sali.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
W najbliższym czasie nie mamy takich planów.
Pan radny Dariusz Bojek:
Jeszcze jedno pytanie a propos tej modernizacji kotłowni w szkole w Kąkolewie i w przyszłości w Osiecznej. Ponieważ głównie tutaj chodzi o koszty związane z opałem i utrzymania tego stanu rzeczy. Jak to się przekłada na ten budżet związany z opalaniem gazem. Jeżeli przejdziemy na opalanie gazem w szkole w Kąkolewie między innymi za chwilę w Osiecznej bo w budżecie, tam czytałem szczerze mówiąc albo nie tyle wnikliwie albo nie doczytałem, czy jest taka kwota ujęta na zwiększenie kosztów związanych z ogrzewaniem tych budynków, ponieważ opalanie gazem jest krótko mówiąc droższe.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Gaz jest droższy jako nośnik energii, to niewątpliwie. Natomiast jeżeli mówimy o koszcie opalania jako składnika brutto, to zamiast 4 pracowników w sezonie grzewczym, bo taki jest wymóg przy tego typu kotłowniach wystarczy 1 konserwator, operator zatrudniony w części etatu, który nadzoruje tę kotłownię. Zatem, myślę, że ten wzrost, o którym pan radny mówi będzie, natomiast nie będzie na tyle istotny, żebyśmy jako samorząd już w tym momencie przewidywali, że trzeba dofinansować jedną, czy drugą szkołę. Mam nadzieję, że w naszym, bo w moim przekonaniu na pewno, budżety wszystkich jednostek samorządu osieckiego są na tyle dobrze wyliczone, że przy tego typu wahnięciach każdy z kierowników jednostki ma prawie pełną swobodę, aby przekierowywać środki zgodnie z tym, co właśnie jako kompetencje otrzymał. Zatem, zagrożeń, co do zwiększenia wydatkowania środków na dzisiaj przynajmniej nie widzę. Natomiast to dyrektora, czy kierownika decyzja będzie, czy w ogóle zmieni zatrudnienie po wprowadzeniu nowego paliwa. Jeszcze raz powtórzę, to jest w ramach daleko idących kompetencji dyrektorów placówek. Podsumowując, nie przewidujemy zwiększenia planów finansowych w związku ze zmianą nośnika energii.
Pan zastępca burmistrza Stefan Kuśnierek:
Też musimy pod kątem ekologicznym na to spojrzeć, bo to nadszedł ten czas.
Pan radny Dariusz Bojek:
No nie, bo po to ten gaz w końcu chcieliśmy.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Jednym z warunków, że gaz w naszej gminie będzie, o czym od początku rozmów, które z panem przewodniczącym prowadziliśmy z przedstawicielami firmy gazowniczej jest, że wszystkie budynki gminne będziemy w miarę odwrotnie podłączać, modernizować, aby tym nośnikiem, tym paliwem był właśnie gaz. Zgodziliśmy się na ten warunek również z tego powodu, o którym zastępca mówił, z punktu ekologicznego. Tak, że jak będzie w Osiecznej gaz, życzmy sobie, żeby był szybko, to nie tylko szkoła, ale i budynek urzędu będzie ogrzewany tym paliwem.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Zobaczymy jak minie pierwsza zima na tym nośniku.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Tak, to będzie wymierny wskaźnik.
Pan radny Dariusz Bojek:
Szkoła w Kąkolewie będzie tym pierwszym doświadczeniem. Ja jakoś tak, osobiście powiem sceptycznie do tego podchodzę.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Nowe najczęściej budzi obawy.
Pan radny Dariusz Bojek:
To, że gaz to jak najbardziej, tylko sceptycznie, co do tych kosztów ogrzewania, czy to rzeczywiście będą porównywalne, niewiele większe niż dotychczas.
Pan zastępca burmistrza Stefan Kuśnierek:
Tradycyjne ogrzewanie też za chwilę będzie drogie.
Pan radny Dariusz Bojek:
Może przez to, że jestem matematykiem za bardzo wszystko chcę wyliczyć.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Panie radny sadzę, że do tej pory koszt etatu palacza, 4 razy po pół roku, to jest około 60.000 zł brutto oraz koszt opału węgiel, czy miał. Uważam, że ten wzrost kosztów przy zmianie sposobu ogrzewania nie będzie zbyt duży. Jeżeli dyrektor pozostawi, oby tak mu się udało tych pracowników niech tak się dzieje przecież nie jesteśmy za tym, żeby kogokolwiek zwalniać to tak będzie. Natomiast rezerw będzie szukał w ramach tego planu finansowego, którym dysponuje.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Myślę że, gaz to takie paliwo, którym można racjonalnie gospodarować i lepiej to ustawić i oszczędzać paliwo, szybsza jest reakcja urządzeń przy takim paliwie niż przy piecu. Oprócz tego, odejdą wszystkie koszty wokół opału, które trzeba wykonać choćby, wywieźć popiół i tak dalej. Zobaczymy jak dyrektorzy będą tym gospodarować.
Pan radny Alojzy Karolczak:
Przy gazie istnieje większa możliwość ustawienia ciepła niż przy paleniu węglem.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Mam nadzieję, że nawet jak by to było minimalnie droższe uważam, że dyrektor musi sobie po prostu z tym faktem poradzić.
Informacja z zakresu planowanych do realizacji inwestycji na terenie Gminy w roku 2011 stanowi załącznik Nr 2 do niniejszego protokołu.
Pani przewodnicząca obrad Krystyna Krajewska:
Przechodzimy do następnego punktu, wolne głosy i wnioski.
Ad. 4. Wolne głosy i wnioski.
Pan radny Dariusz Bojek:
Jeszcze mam takie pytanie, ponieważ rozmawiałem z kilkoma właścicielami firm prowadzących działalność na terenie Kąkolewa i jeden podsunął mi dosyć fajny pomysł, o który chciałem zapytać, jak to formalnie i prawnie można rozwiązać. Ponieważ tak rozmawialiśmy zupełnie o różnych rzeczach i on sam podsunął pomysł związany z taką trywialną rzeczą jak możliwość, jakby zasponsorowania zakupu, konkretnie mówię tu o Kąkolewie, bo ten przykład tutaj podawałem, ławek. Czyli, na przykład powiedzmy są 4 firmy, jedna z firm by chciała zasponsorować w Kąkolewie ławki, żeby ludzie spacerujący mogli mówię, to jest taki trywialny przykład tylko, że chodzi o to jak to formalnie można, czy jest to możliwe do zrealizowania, żeby to miało aspekty prawne niedozwolone, żeby nie miało tego.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Będą też naprawiać te ławki?
Pan radny Dariusz Bojek:
Tego już dalej nie pociągnąłem, najpierw chciałem się zorientować.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Ponieważ mam doświadczenie, być może, oby teraz było inaczej, pan dyrektor Karolczak myślę, że potwierdzi na terenie byłego parku szkolnego znajdowały się ławki i po każdym weekendzie utrapieniem było poszukanie kolejnych siedzisk. Wracając do tematu jeżeli chodzi o sam zakup i przekazanie to można w formie darowizny. Jest pytanie potem, gdzie to rozlokować, w których miejscach powinny być, w których nie i co dalej z ich utrzymaniem.
Pan radny Dariusz Bojek:
Myślę, że sołtys.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Weźmiemy się i zrobicie, państwo radni my naprawdę doświadczamy tego na co dzień, czyli my damy pomysł, jakiś początek później samorząd jako kolejny ciężar przyjmuje. Czy ławki w Kąkolewie, pewnie się przydadzą kilku osobom.
Pan zastępca burmistrza Stefan Kuśnierek:
Jedno jest pewne pozwolenia na budowę nie potrzeba.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Jeżeli będzie darowizna to na pewno nie powiemy nie.
Pan radny Dariusz Bojek:
Wiem, że to jest temat dosyć błahy, ale jak to formalnie, czyli na zasadzie darowizny.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Mogą na przykład wpłacić określoną gotówkę, a my wtedy przeprowadzimy jako jedno zamówienie, żeby te ławeczki były równe. Jak kilka firm kupi, każdy z innego źródła inną ławkę nie będzie to ładnie wyglądało. To jest już kwestia rozmów z zainteresowani. Jeżeli takie będzie zainteresowanie i oferta, to bardzo chętnie spotkamy się z przedstawicielami, właścicielami firm i o szczegółach porozmawiamy.
Pani przewodnicząca komisji Krystyna Krajewska:
Wracając do świetlic, mam takie pytanie nie bardzo rozumiem do końca budowę kominka grzewczego w Drzeczkowie, jaka to jest potrzeba?
Pan zastępca burmistrza Stefan Kuśnierek:
To jest pomyłka w Drzeczkowie nie ma takich planów.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
To jest pomyłka w Drzeczkowie nie ma takich planów tam jest centralne ogrzewanie. W Kleszczewie, Kątach na pewno, we Frankowie czekamy za decyzją pani sołtys, czy są zainteresowani, Drzeczkowo proszę wykreślić.
Pani przewodnicząca komisji Krystyna Krajewska:
Czy był już przetarg na dostawę paliwa?
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Tak.
Pani przewodnicząca komisji Krystyna Krajewska:
Można wiedzieć, która firma wygrała?
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Firma Jespol.
Pan radny Dariusz Bojek:
Tutaj jest napisane, że będzie jakiś dystrybutor, to gdzie to będzie?
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Mamy pomieszczenia, garaże na parterze budynku urzędu, w których będzie stał dystrybutor.
Pan radny Dariusz Bojek:
Mam jeszcze jedno takie też zupełnie odbiegające od tego, czy bo przeglądałem sobie ostatnio też Biuletyn Informacji Publicznej i mam pytanie, czy bo już kiedyś mówiłem o tym, o tych posiedzeniach Rady Gminy to zostało natychmiast umieszczone, natomiast jest pytanie, czy protokóły z posiedzeń komisji również mogły by być w miarę na bieżąco umieszczane, bo wiem, że niektóre są umieszczane sobie zanotowałem które, chyba oświaty, oświaty przepraszam 10 czerwca 2010 natomiast z posiedzeń rewizyjnej jest na bieżąco.
Protokolant Małgorzata Nowak:
Osoba odpowiedzialna za prowadzenie Biuletynu Informacji Publicznej umieszcza protokoły na bieżąco, również z posiedzeń komisji.
Pan radny Dariusz Bojek:
Według mojego stanu wiedzy na dzień wczorajszy, godzina 22.00 to Komisja Rewizyjna jest na bieżąco.
Protokolant Małgorzata Nowak:
Wszystkie protokoły przyjęte przez komisje są umieszczone. Te protokoły, których komisje jeszcze nie przyjęły nie są zamieszczone, czyli te z ostatnich posiedzeń.
Pan radny Dariusz Bojek:
No nie ma po prostu tak twierdzę. Komisji oświaty jest z poprzedniej jeszcze kadencji.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Jeżeli nie ma, panie radny uzupełnimy to poważne uchybienie z naszej strony.
Pan radny Dariusz Bojek
Ja nie mówię, że poważne tylko tak.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Ten akcent tak odbieram.
Pan wiceprzewodniczący rady Alojzy Karolczak:
Ja chciałem zwrócić uwagę na fakt, który już kilka lat temu był, ale tradycyjnie na wiosnę się powtarza, chodzi o lipy do Łoniewa. Nic wielkiego by nie było bo jak tradycyjnie to robią to niech robią tylko, że te gałązki, które ścięli wywieźli na śmietnisko w Łoniewie i zrobili to, czego nie powinni zrobić jako wzór dla mieszkańców podpalili te gałązki i spalili prawie 2/3 tego śmietniska łącznie z tym żywopłotem, który wkoło był zasadzony i ja nie wiem, czy on na wiosnę odżyje. Uważam, że taka rzecz jest niedopuszczalna bo dajemy zły przykład mieszkańcom, mieszkańcy też będą wypalać. Uważam, że jeśli te gałązki były palone to powinno być pod nadzorem, żeby nie spaliło się całe śmietnisko, bo w tej chwili wiemy, że trawy są suche i wszystko się pali. Jeśli są takie rzeczy robione na przyszłość to uważam, że trzeba by pomyśleć o zakupie rębaka do gałęzi, żeby tego nie palić po prostu tylko porąbać i te wszystkie gałęzie po prostu rozdrobnić i żeby takiego zjawiska nie było.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Przekażę brygadziście, żeby unikał takich działań, żeby na to zwrócił uwagę, rzeczywiście nie powinni tak postąpić.
Pan radny Marek Kozak:
Ile ostatecznie Powiat Leszczyński chce przekazać pieniędzy na remont naszych dróg powiatowych.
Pan radny Wiesław Biderman:
I chodników.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Na remont naszych dróg nic panie radny. Na drogi powiatowe nadal nie mam informacji oficjalnych do tej pory była mowa o 50.000 zł, natomiast oficjalnie jeszcze nic się nie zmieniło, nie mam takiej wiedzy.
Pan radny Wiesław Biderman:
Panie burmistrzu, ja zgłaszałem na komisji przycięcie tych gałęzi suchych jak się wjeżdża do Drzeczkowa. Przyjechała firma z dróg powiatowych stanęli pod drzewem, pojechali z drugiej strony Drzeczkowa, nie zrobili nic. Tak zostawili. Czy to będziemy jeszcze raz monitować do nich?
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Tak, wniosek przekażemy do Zarządu Dróg Powiatowych.
Pan radny Wiesław Biderman:
Jeszcze mam jedno pytanie, zatrzymali mnie i rowerzyści i piesi na ścieżce rowerowej z Leszna do Osiecznej i pytają się dla kogo jest ta ścieżka, czy to jest do rowerów, czy do pieszych? Bo jedni i drudzy zaczęli się kłócić, niedługo by się zaczęli bić, bo znaki są postawiane i dla rowerów i do pieszych. Zmieszczą się i jedni i drudzy. Z jednej strony jest dla rowerów, częściowo jest i dla pieszych i dla rowerów w pewnym momencie znaki giną.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Jeżeli tzw. rozsądku zabraknie u korzystających ze ścieżki, to postawienie kolejnych znaków będzie powodować tego typu scysje, o których pan radny mówi.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Musi zwyciężyć rozsądek i kultura osobista. Na podstawie obowiązujących w Polsce przepisów ta ścieżka jest tylko dla rowerów.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Nie można oficjalnie zezwolić na chodzenie po niej.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Bo ścieżka żeby była pieszo-rowerowa w Polsce na gruncie obowiązujących przepisów poza obszarem zabudowanym musi mieć minimum 2,5 m, a nasza ma 2 m, z wiadomych powodów.
Pan radny Wiesław Biderman:
Panie burmistrzu, jeszcze mam jedno pytanie, kto jest odpowiedzialny za nabrzeże Jeziora Drzeczkowskiego, za utrzymanie czystości. Teraz już nie obwiniam za ten bałagan rybaków tylko właściciela dlatego, że śmieci są popakowane w workach, te worki popękały, rozmokły się i nikt ich nie posprzątał. Dzierżawca za wydawane karty, zezwolenia bierze pieniądze, a porządku nie utrzymuje.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Przekażemy te uwagi do dzierżawcy, którym jest PZW.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Rzeczywiście panuje tam straszny bałagan.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Po zimie, przy drogach powiatowych również występuje bardzo duże zanieczyszczenie. Informuję, że w tym roku przy drogach powiatowych nie sprzątamy. W ubiegłym roku gmina sprzątała przez 2 tygodnie, kilkanaście przyczep śmieci wywieźliśmy. W tym roku nie mamy na to czasu, a było to na zasadzie zrobiliście, to dobrze w końcu na nie swoim obszarze.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Nic nie możemy zrobić z tymi jeziorami, w środku miasta i co, wszystko jest nie nasze, piszemy do PZW i brak reakcji.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Jezioro Góreckie mamy wydzierżawione, na Jezioro Ziemnickie ogłaszamy przetarg.
Pani przewodnicząca komisji Krystyna Krajewska:
Przystąpił ktoś do przetargu.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Jeszcze nie ogłosiliśmy, ale wkrótce to nastąpi. W marcu lub w kwietniu będzie wybór oferty, zainteresowanie wydzierżawieniem jest.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Myślę, że kilka słów o komunikacji pana Maćkowiaka powinna wyrazić komisja.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Mieliśmy dzisiaj wspólnie o tym porozmawiać na komisji.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Po raz kolejny namawiam państwa, żebyście publicznie, czy na komisji wyrazili swój pogląd na temat tego jak widzicie rozwiązanie tego tematu. Jaką drogą waszym zdaniem samorząd powinien pójść. Chcę przypomnieć stan faktyczny. Jest przedsiębiorca prywatny, który działa na zasadzie, że nie ma żadnej umowy z miastem, nie wygrywa żadnego przetargu, prowadzi biznes pod nazwą komunikacja „13”. Przedsiębiorca decyduje o tym, czy jeżdżący tą linią będą mieli jakiekolwiek ulgi i za ile będą jeździć. Nigdy nie było tak, że te ulgi były dawane dlatego, że gmina dawała pieniądze. Owszem gmina dawała pieniądze, ale to jakby powodowało, że w rachunku ekonomicznym ten przedsiębiorca stwierdzał, że będzie dawał na przykład ulgi. Dzisiaj mówimy, że na gruncie dzisiaj obowiązujących przepisów taka forma dotowania na takiej zasadzie formalnej na takich formalnych podstawach jak to było do tej pory ona jest niemożliwa i rozmawiamy z przedsiębiorcą na temat tego, żeby on spróbował inaczej ten biznes ułożyć. Biznes ułożyć inaczej tzn. żeby ewentualnie spróbować tak naprawdę policzyć jaka jest skala tych ulg, skala tych osób korzystających z tej ulgi, którą on daje albo nie daje, bo to jest jego biznesowa decyzja. Mówiłem państwu, że jednym z pomysłów jest wprowadzenie biletów za złotówkę. Były wybory przewodniczącego zarządu osiedla i oczywiście jak się można było spodziewać jeden czy dwa głosy oburzenia, czy rodzaju protestu, protestu przeciwko temu, że te ulgi mają być zniesione i pan burmistrz, ja też miałem okazję powiedzieć po raz kolejny, że trzeba na to spojrzeć niestety, ale szerzej. Nie tylko z punktu widzenia własnego i mieszkańca Osiecznej. Powiedzieliśmy, że mamy problem z wytłumaczeniem sobie dotychczasowego udzielania dotacji w kontekście poczucia sprawiedliwości społecznej. Dlaczego mieszkańcy jednej miejscowości mają korzystać z ulg w sytuacji, gdzie wszyscy inni mieszkańcy wszystkich pozostałych miejscowości muszą załóżmy do stolicy Powiatu Leszczyńskiego dojechać na własny koszt. Powiedzieliśmy też o tym, że przecież my nie jesteśmy przeciwnikami tego, żeby ulgi dalej były. To jest decyzja przedsiębiorcy, czy ulgi utrzyma, czy nie bo mam wrażenie, powiedziałem to też ostatnio, przedsiębiorca musi mieć świadomość, że jeśli te ulgi zniesie i że wszyscy emeryci, renciści, osoby starsze będą musiały jeździć za 4,90 zł, czy za 4,50 zł, to pewnie pan Maćkowiak musi się spodziewać tego, że nikt nie będzie jeździł. To nie oznacza, że on wprowadzi pełne bilety, w związku z tym, co miesiąc mu przybędzie ileś kasy. Bo naturalną koleją rzeczy może być taka reakcja, że ten emeryt, rencista zacznie w inny sposób dojeżdżać do Leszna. Im po prostu za 4,90 zł nie będzie się opłacało jeździć. Ja dzisiaj słyszę, że emerytowi z Osiecznej opłaca się pojechać do Leszna do apteki, bo jedzie za darmo i kupuje tam tanie leki. To w sytuacji, gdy mu przedsiębiorca będzie kazał zapłacić 9 zł tam i z powrotem, to on po prostu nie pojedzie. Dlatego próbowaliśmy, pan burmistrz przy mojej skromnej pomocy, namówić też pana przedsiębiorcę, żeby spróbował gdzieindziej znaleźć źródła dochodów, których wcześniej nie miał. Stąd wydaje się, że po raz pierwszy wreszcie mimo, że wcześniej miał do tego prawo ustawowe, po raz pierwszy przedsiębiorca wystąpi do marszałka o dotacje na ulgowe bilety, bo od lat mu to przysługuje, ale z jakichś powodów, to jest jego sprawa nie korzystał. Mówiliśmy o być może tym, co warto zrobić, ale to nie chcemy się mieszać w biznes pana Maćkowiaka o spróbowaniu zakupu po niższych cenach paliwa, bo przy takiej ilości warto pokusić się o walkę o niższą cenę. I nie uciekamy od tematu. Nie chcę się zgodzić na to, że ktoś z nas chce zrobić przeciwników ulg. Nie jesteśmy przeciwnikami ulg. My tylko jesteśmy przeciwnikami takiego dotowania jakie było do tej pory. A o tym, czy jest ulga, czy nie decyduje właściciel firmy przewozowej.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Jeżeli można, szanowni państwo cały czas zadaję sobie pytanie jaka jest skala tych ulg. Być może mówimy o 50 w skali miesiąca tego typu biletów, a może o 500. To jest jak gdyby jedno z kluczowych pytań, na które w końcu powinniśmy otrzymać odpowiedź. Tak jak pan przewodniczący powiedział myślę, że wszyscy podzielamy to zdanie, nie ma chyba problemu, czy postępować zgodnie z prawem. Odpowiedź jest jasna, tak. Po drugie, postępując zgodnie z prawem można i należy rozmawiać tylko, żeby rozmawiać to musimy znać materię nie tylko hasło, bo na dzisiaj to mam hasło, bilety ulgowe! Tak lub nie, ale ile te bilety ulgowe, czy jakie byłyby potencjalne, właściwie, rzeczywiste konsekwencje może w inny sposób wspomożenia tego typu stosowania ulg, nadal nie znam odpowiedzi. Odpowiedź właściciela firmy, że są to szacunki, czy były to szacunki kierowców, to jest żadne wyjaśnienie. Dopiero jak będziemy mogli policzyć, to będziemy wiedzieć, że jaka jest skala tych ewentualnie oczekiwań w sensie wspomożenia. Pozostaje też pytanie, czy te ulgi mają być od 60 lat, w tej chwili jest tak w mieście Lesznie od 60 lat jest 50%, a od 65 jest 100% ulgi, czyli darmowy bilet. Pytanie, czy rzeczywiście zachować ulgi tego typu.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Już nawet sugerowaliśmy panu Maćkowiakowi, że nie zachować, że po prostu wydłużyć ten wiek, kiedy się rozpoczyna korzystanie z ulg. To jest jeden ze sposobów, znowu nie wtrącając się w biznes pana Maćkowiaka, ale to jest jego prywatna firma.
Pani przewodnicząca komisji Krystyna Krajewska:
To trzeba mu to powiedzieć, żeby on z tego skorzystał.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Cały czas się staramy to robić.
Pani radna Halina Bartkowiak:
Mają kasy fiskalne w autobusie?
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Nie mają. Dlatego, że nie mieli, o czym już wielokrotnie z panem przewodniczącym rozmawialiśmy nie korzystali z dofinansowania od marszałka. Jeżeli ktoś, nawet w sposób nie uzasadniony, ale ma pewną osłonę, żeby nie powiedzieć ochronę, to on nie wykazuje inicjatywy, żeby korzystać i czerpać z innych źródeł, które wymagają kilku kroków zabiegu, ale są tak samo skuteczne, albo skuteczniejsze przez lat kilkanaście albo kilkadziesiąt. Te dopłaty do komunikacji, o których mówimy były stosowane przez samorząd na zasadzie pewnych życzeniowo-szacunkowych wartości. Dlatego to, co przez lata zgodnie z ustawą z czego można było korzystać być może nie było też stosowane w sensie absorpcji tych pieniędzy chociażby z takiego prostego powodu, że nikt rozmawiający o jakichkolwiek ekonomicznych rozwiązaniach o finansowych skutkach nie będzie uzgadniał rozliczeń na zasadzie, że kierowcy powiedzieli, że w lutym wydali 200 biletów musi to być jednoznacznie udokumentowane, czyli muszą być kasy, to oznacza oczywiście zainwestowanie jeden raz. Można wyliczyć jak krótki jest okres amortyzacji i kiedy zaczyna się zarabiać na takich działaniach.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Ja chcę też dodać, panie burmistrzu mam wrażenie takie przekonanie, chcę wierzyć w to, co mówi pan Maćkowiak. Na mieście słyszymy, że my zabieramy ulgi i tak dalej, a tak naprawdę pan Maćkowiak bardzo rozsądnie na początek podszedł do tematu. Dzisiaj rozmawiamy, zrozumiał, że musi kupić kasy fiskalne, dzisiaj zaczął się zastanawiać jak to sfinansować zaczął myśleć o nowych źródłach pozyskania środków dla swojej firmy. Musi zacząć dzisiaj sobie firmę, w ciągle zmieniającej się rzeczywistości gospodarczej poukładać.
Pan radny Dariusz Bojek:
Mam pytanie, czy pan Maćkowiak podał jakieś rozwiązanie, bo ten temat jest już od miesiąca, czy ponad wałkowany. Czy w międzyczasie padły już jakieś propozycje jak to policzyć w formie namacalnej, to o czym pan burmistrz mówi, ile rzeczywiście tych biletów jest.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Kasy fiskalne, to jest ten zakup.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Dopiero po wprowadzeniu kas będzie wiadomo ile jest biletów ulgowych. Ile w pewnym okresie rozrachunkowym wydano ulgowych biletów, których rozmowy dotyczą. Będzie można powiedzieć, że wydano tyle, bo na dzisiaj to jest x.
Pan radny Dariusz Bojek:
Pytanie, no bo tak kasy fiskalne, ale na tą chwilę są te ulgi, czy nie ma?
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Prawdopodobnie do końca marca. Z rozeznania wynikało, że od 1 kwietnia ulg nie będzie.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Ja nie wiem, my to powinniśmy wiedzieć od pana Maćkowiaka.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Dlatego też trzeba po raz kolejny spotkać się.
Pani radna Halina Bartkowiak:
A w drugą stronę te kasy fiskalne będą dla pana Maćkowiaka namacalnym dowodem tego, że tyle tych biletów sprzedał. Ale jaką ma teraz pewność, że za wszystkie przejazdy pieniądze trafiają do niego.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Na przykład bilet kosztuje złotówkę, to gdyby była jakakolwiek legalna, dopuszczona prawem dotacja, to rozumiem, że ta dotacja nie może być do pełnej ceny, bo gdyby była do pełnej ceny, to po tamtej stronie powstaje pewna pokusa.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Panie przewodniczący, bez czynnika kontrolnego każde rozwiązanie jest związane z pokusą.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Ale gdyby dotacja była 2 zł do złotówki, a nie 3,50 zł, czy 2,50 to nie ma interesu w tym, żeby sprzedawać ulgowych biletów więcej niż się należy.
Pan radny Dariusz Bojek:
Mam jeszcze pytanie, co ostatnio mówiłem, czy rozmawiamy tylko z jednym przewoźnikiem, jeżeli podjąć decyzję, czy będziemy dopłacali, czy nie. Pytanie, czy do jednego przewoźnika, czy do wszystkich. To spotkanie, wtedy wywołało pewne rozmowy wśród mieszkańców w pozostałych miejscowościach. Niejako te osoby, które wystąpiły na rzecz tych dotacji spowodowały jakby odwrotny skutek, nie zamierzony przez nich, jak podejrzewam tak, że mieszkańcy w pozostałych miejscowościach oprócz Osiecznej i Trzebani zaczęli się pytać dlaczego tyle lat mieli i tutaj nad tym uważam, powinniśmy się zastanowić. My musimy sobie odpowiedzieć na pytanie jako radni, czy tylko z panem Maćkowiakiem i to, co pan burmistrz ostatnio mówił, czy nas stać na to, żeby wszystkim dopłacić. Wydaje mi się, że tutaj nad tym trzeba będzie się zastanowić.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Jedno z kluczowych pytań.
Pan radny Dariusz Bojek:
Szczegóły rozliczania owszem jak najbardziej, jeśli trzeba i by zapadła ta decyzja, że dopłacamy do wszystkich to teraz właśnie.
Pani radna Halina Bartkowiak:
Jeszcze mam pytanie bo przyznam, że ja komunikacją nie jeżdżę, w Lesznie na przykład to obojętnie skąd ten emeryt jest to jedzie za złotówkę.
Pan radny Wiesław Biderman:
Tak.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Oczywiście dokument uprawniający musi mieć.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Chyba legitymacją emerycką się okazują, że są upoważnieni do ulgowych przejazdów.
Pani radna Henryka Pawlak:
Czyli mieszkaniec Dobramyśli przyjechałby do Osiecznej zostawił samochód i jechał autobusem do Leszna, tak by to musiało być.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Dlatego też ta prośba, żebyście państwo radni w tej kwestii się wypowiedzieli, zajęli stanowisko, bo to też będzie jak gdyby dla mnie asumpt, w jaki sposób rozmawiać z firmą przewozową. Jak też zauważacie, jeżeli to rozciągniemy na całą gminę i zakładając, że jest to możliwe z innymi przewoźnikami to pewnie wtedy już te koszty nie będą takiego rzędu.
Pan zastępca burmistrza Stefan Kuśnierek:
Wtedy będziemy takim drugim Urzędem Marszałkowskim, który jest powołany do dotowania.
Pan radny Dariusz Bojek:
Dawno PKS-em nie jechałem, ale pytanie, czy tam są te ulgi związane z Urzędem Marszałkowskim?
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Te ustawowe tak, każdy przewoźnik może korzystać i korzysta.
Pani radna Halina Bartkowiak:
To odpowiedź jest jasna, skoro tamte instytucje korzystają.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Ale problem jest.
Pan radny Marek Kozak:
A jakie są w ogóle te ustawowe ulgi.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Na pewno ma młodzież, ulgi mają też posłowie, funkcjonariusze publiczni, chyba z 3, czy 4 ustaw to wynika.
Pan radny Marek Kozak:
A osoby starsze, emeryci mają jakieś ulgi ustawowe?
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Nie. A propos osób starszych, emerytów myślę, że warto by też było sprawdzić ile statystycznie osób starszych, emerytów jest objętych zasiłkami z OPS-u w tej grupie wiekowej. To też świadczy o tym, że wśród potrzebujących wcale nie większość stanowią osoby, które już są na zasłużonej emeryturze.
Pan radny Marek Kozak:
Emeryt też codziennie do Leszna nie jedzie. Generalnie od tego powinien być OPS, jeśli faktycznie kogoś nie stać.
Pan radny Dariusz Bojek:
Rozumiem, że pan Maćkowiak wyszedł już z tym pismem do Urzędu Marszałkowskiego.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Był w Urzędzie Marszałkowskim, z naszej wiedzy wynika, powziął wiedzę na temat co ma zrobić żeby korzystać z dotacji od marszałka.
Pan radny Marek Kozak:
Będzie spełniał warunki to dotację otrzyma. Gmina dofinansowywała do biletów miesięcznych to uczniów też, czy tylko do starszych osób.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Nie potrafimy wskazać do kogo dofinansowywaliśmy, to nie była celowa dotacja tylko dla danej firmy.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Gmina dawała pieniądze, które sprawiały, że przedsiębiorca nie występował o przysługujące mu dotacje do marszałka.
Pani radna Halina Bartkowiak:
Prościej pewnie było tu.
Pan radny Dariusz Bojek:
Ale cały czas stan jest taki, że jeżeli rzeczywiście w tym Urzędzie Marszałkowskim podejmie te rozmowy to tak i tak podejrzewam, że tam zapytają ile i jak rozlicza.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
To jest warunek podstawowy, konieczna jest wiedza ile sprzedał.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
To pewnie był warunek podstawowy i jedyny, że nie występował.
Pan radny Wiesław Biderman:
Nie możemy patrzeć na wszystko tak rygorystycznie, musimy im pomagać troszeczkę. Nie mówię, żeby im finansować bez pokrycia, ale jeżeli będzie miał te kasy fiskalne i te bilety byłyby po złotówce, to mamy pokrycie. W tej chwili zgadzam się z tym, że pokrycia nie mamy bo to są tylko słowa.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Ja się w pełni z panem radnym zgadzam tylko w tym momencie, że nie możemy być nadopiekuńczą gminą. Natomiast, co do tego, że nie możemy zbyt rygorystycznie i tak dalej to się zupełnie nie zgadzam, ponieważ musimy stosować równe, czytelne zasady dla wszystkich. Nie może być tak, że ktoś w taki czy inny sposób lobowany powie albo mi dacie pieniądze to będę działał, a jak nie to zamykam działalność.
Pan radny Wiesław Biderman:
Tak, to nie.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Tak to odebrałem.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Pan radny Biderman mówi o wspieraniu rodzimej działalności.
Pan radny Wiesław Biderman:
Oczywiście.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Ale z drugiej strony to jest interes pojedynczego obywatela. Ja absolutnie myślę w ten sposób, że jeśli mielibyśmy jakiekolwiek pieniądze dać jakiejkolwiek firmie to tylko w związku z tym, że każdy mieszkaniec w naszej gminie dostałby takie same prawa.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Tak jest.
Pan radny Wiesław Biderman:
Zgadza się, z tym się zgadzam.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Jak decydujemy się na dofinansowanie jakiejkolwiek firmy x w Osiecznej, to musimy to przemnożyć przez pieniądze, które musimy, dać ten przywilej każdemu mieszkańcowi gminy.
Pan radny Wiesław Biderman:
Czy byłaby możliwość na przykład taka, bo tych autobusów jeździ po tych wioskach coraz mniej 1, 2 maksymalnie, może faktycznie powiększyć tą linię przykładowo z Osiecznej przez Kąkolewo do Leszna.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Ale kto ma podjąć tą decyzję?
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Niech to zrobi. Myśmy powiedzieli to panu Maćkowiakowi. Odpowiedział, będę musiał myśleć, to są jego decyzje.
Pan radny Dariusz Bojek:
Ta rozmowa idzie troszeczkę w kierunku takim jakbyśmy my podjęli decyzję, że nie będziemy dopłacali do żadnej komunikacji, ta rozmowa w takim kierunku zmierza jakbyśmy w tym kierunku automatycznie pan Maćkowiak swoją działalność zamyka, bo mu się interes nie będzie opłacał i zbankrutuje. Jeżeli po pierwsze, nie wiemy jaka to jest skala tych osób podejrzewam, to są moje tylko domysły, że to nie jest na tyle duża skala tych osób żebyśmy się tutaj rozwodzili długo na ten temat, a po drugie mówię odczułem, że ta rozmowa poszła w kierunku takim, że powiemy nie, jeżeliby oczywiście wszyscy się tutaj zdecydowali, że nie dopłacamy, a pan Maćkowiak automatycznie powie na drugi miesiąc zamykam firmę.
Pan radny Wiesław Biderman:
Nie, nie, że zamyka.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Ja na samym początku próbowałem powiedzieć, że nasza decyzja w żaden sposób nie jest decyzją o przyznaniu, czy nie przyznawaniu ulg. My nie decydujemy o ulgach, o ulgach decyduje przedsiębiorca.
Pani przewodnicząca komisji Krystyna Krajewska:
O czym my rozmawiamy.
Pan radny Dariusz Bojek:
Rozmawiać trzeba, ponieważ przyszli mieszkańcy, którzy zgłosili problem i trzeba o tym rozmawiać, tylko trzeba się zastanowić.
Pani przewodnicząca komisji Krystyna Krajewska:
Ta rozmowa za długo trwa i to się jeszcze pociągnie, jeżeli my nie podejmiemy decyzji, nie zakończymy.
Pan radny Dariusz Bojek:
Ja uważam, że każdy z nas powinien się zastanowić.
Pani przewodnicząca komisji Krystyna Krajewska:
Ta rozmowa tak słuchając, to w jedno i to samo się obraca.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Ja chciałbym poprosić, w związku z tym, jeżeli liczba dyskutantów się wyczerpała, żebyście państwo wydali opinię, złożyli propozycję, która będzie kanwą, czy podstawą do rozmów podczas kolejnych komisji Rady Miejskiej, dlatego tak się umawialiśmy, że dzisiaj właśnie, pan przewodniczący tak sugerował, co państwo przyjęliście, żeby komisja najbardziej właściwa tym tematem spróbowała się zająć i wypracowała stanowisko. Szanując różne spojrzenia myślę, że od tego tematu nie sposób jest odejść na zasadzie nie podejmujemy żadnej decyzji jakoś to będzie. Moje stanowisko państwo znają od początku, bo to wyartykułowałem podczas sesji. Natomiast co państwo o tym myślicie to na razie nie wiem.
Pani przewodnicząca komisji Krystyna Krajewska:
Przedyskutowane zostało wszystko, teraz decyzja zależy od nas.
Pan radny Dariusz Bojek:
Z punktu widzenia równości społecznej to powinno być wszędzie, ale z punktu widzenia finansowego i skali tego problemu, gdzie naprawdę tych ludzi jeżdżących podejrzewam nie jest aż tylu, to są moje podejrzenia, to nie wiem ile jest tych osób, więc uważam, że pan Maćkowiak powinien postarać się, to co pan Lewicki mówił, o to dofinansowanie z Urzędu Marszałkowskiego. Natomiast my jako gmina powinniśmy nie finansować, nie dofinansowywać tego.
Pani przewodnicząca komisji Krystyna Krajewska:
Pan przewodniczący coś chciał jeszcze powiedzieć?
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Ja nie jestem członkiem komisji tak, że nie chce się tutaj wypowiadać. Powiem tylko, że nie tu na komisji, ale ktoś ostatnio nam zarzucił, że radni umyli ręce, nie odezwali się w tej kwestii, z czym się nie mogłem zgodzić, bo tak nie było. Wyobrażam sobie, że wspólnym stanowiskiem mogłoby być takie oto stanowisko, że rada widzi możliwość dofinansowania transportu mieszkańców gminy Osieczna do Leszna tylko i wyłącznie w sytuacji, kiedy spełnione zostają dwa warunki, ta skala korzystania z ulg jest wymierna, jest policzalna i, że to dofinansowanie odbywa się na równych zasadach wobec wszystkich mieszkańców gminy. Czyli równość wobec wszystkich mieszkańców gminy wobec tego przywileju i wtedy można się jedynie zastanawiać, wtedy gmina musi podjąć decyzję, czy ją stać na taką decyzję, czy stać ją na takie dofinansowanie.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Panie przewodniczący gmina, czyli kto?
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Rada Miejska podejmuje decyzję jeśli dochodzi do wniosku i wie, że taka pomoc jest zgodna z przepisami, to Rada Miejska podejmuje decyzję, że stać ją na to, żeby wydać x pieniędzy.
Pan wiceprzewodniczący Alojzy Karolczak:
Z drugiej strony jeżeliby Urząd Marszałkowski taką dotację przyznał innym przewoźnikom, czy jest zasadne, żeby jeszcze gmina miała dofinansowywać.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Inni korzystają z tego panie radny, ponieważ firma PKS na pewno od lat korzysta, nie pozwoli sobie taki podmiot na to, żeby nie korzystać z ustawowych ulg.
Pan wiceprzewodniczący Alojzy Karolczak:
Czy nasi mieszkańcy mają ulgi w PKS-ie?
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Tak, jeżeli ktoś kupuje bilet miesięczny a uczy się w szkole ponadgimnazjalnej to kupuje ulgowy bilet.
Pan wiceprzewodniczący Alojzy Karolczak:
Ustawodawca powinien załatwić te sprawy.
Pan radny Dariusz Bojek:
Tylko to nie są takie ulgi.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Tylko w PKS-ie nie ma za darmo.
Pan radny Marek Kozak:
Tu chodzi o ulgi do emerytów i rencistów, a nie o szkolne.
Pan radny Dariusz Bojek:
Pamiętam jak jeździłem do szkoły i nie miałem żadnych ulg, bo już się nie uczyłem, to 10% miałem ulgi za to, że wykupiłem bilet miesięczny wiem, że młodzież szkolna chyba ma 36% ulgi.
Pan wiceprzewodniczący Alojzy Karolczak:
Uważam, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pan Maćkowiak wystąpił do Urzędu Marszałkowskiego i z tych ulg skorzystał i problem by był rozwiązany.
Pani przewodnicząca komisji Krystyna Krajewska:
Jeżeli bazujemy na prawie na ustawie i się nie należy to, czy w naszym gronie będziemy decydować, czy na sesji.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Uważam, że to jest niezależne, bo są ulgi ustawowe i pozaustawowe.
Pan zastępca burmistrza Stefan Kuśnierek:
Nie wiem, czy nie warto by się posiłkować pierwsze, czy mamy prawo dotować, jeżeli ten warunek nie jest spełniony, to ja już bym dalej nie szedł w rozpatrywanie tego problemu, ale to jest moje prywatne zdanie, dlatego że prawo przede wszystkim musimy przestrzegać. Jeżeli mamy na dzisiaj opinię prawnika, że nie mamy prawa dotować, to pytam się czy chcemy jeszcze następną opinię prawnika, następnego prawnika jeżeli tak to proszę bardzo a jeżeli nie to ja już bym temat zamknął takie moje jest zdanie. Mi się wydaje, że nie mamy prawa mówić o tym, że możemy dotować jak prawo nam zabrania. Takie jest moje zdanie.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
To jest podstawowe pytanie, przy czym czytałem tę opinię radcy prawnego i na końcu napisał nie, chyba, że gmina podpisze porozumienie.
Pan zastępca burmistrza Stefan Kuśnierek:
Dlatego też z tej mojej wypowiedzi, czy potrzebujemy jeszcze jednej opinii kogoś kto się na tym, nie wiem nie chce podważać opinii radcy.
Pani radna Henryka Pawlak:
Albo wszystkim, albo nikomu.
Pani przewodnicząca komisji Krystyna Krajewska:
Głosujemy za dotacją, czy przeciw, żeby dotować, czy nie dotować, trzeba to przegłosować.
Pan wiceprzewodniczący Alojzy Karolczak:
Ale jak pan Maćkowiak dostanie z Urzędu Marszałkowskiego, a my go będziemy drugi raz dotować.
Pan radny Marek Kozak:
Ale tu chodzi o pozaustawowe.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Te ulgi, które będą rekompensowane przez państwo poprzez Urząd Marszałkowski, to jest koszyk, który nie dotyka naszego problemu. Czyli jadący nastolatek z jednej z miejscowości naszej gminy do Leszna jakimkolwiek środkiem transportu jego przewoźnik otrzymuje dotację od państwa przez Urząd Marszałkowski, to nas nie interesuje. My rozważamy, czy po pierwsze jeżeli jest to możliwe, czy takie dofinansowanie tych ulg, które do tej pory stosował a wynika, że może przestać stosować WALDMAR, dla tych ludzi, którzy jadą autobusami komunikacji i osiągnęli wiek 60 lat mieli 50%, albo ukończyli 65 lat, wtedy jechali za darmo, czy te ulgi zostawić, a jeżeli zostawia, to oczekuje od nas dofinansowania do nich bo to nie są ustawowe ulgi. I to jest pytanie, na które próbujemy sobie odpowiedzieć.
Pan radny Wiesław Biderman:
Ale będą jeszcze jakieś rozmowy z przewoźnikiem, czy to było koniec rozmów między panem burmistrzem, a panem przewodniczącym.
Pan przewodniczący rady Roman Lewicki:
Jesteśmy w trakcie rozmów. Pan Maćkowiak miał pewne kwestie wyjaśnić i nam przedstawić koncepcję.
Moim zdaniem postawione dzisiaj pytanie, czy jesteśmy za dotowaniem, czy przeciw, jest za daleko na dzisiaj postawione.
Pan wiceprzewodniczący Alojzy Karolczak:
PKS nie stosuje ulgi dla 60-latków 50% powyżej 65 lat za darmo.
Pan radny Wiesław Biderman:
Powyżej 70 za darmo jest w PKS.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Jeśli jest to ulga ustawowa, to pan Maćkowiak też będzie mógł korzystać.
Pan radny Dariusz Bojek:
Moja propozycja jest taka, żeby wystąpić do przewoźnika PKS, żeby przedstawił jakie ulgi dla kogo stosuje na tą chwilę i przedstawić to panu Maćkowiakowi, który bo teraz na razie mówimy, że tyle i tyle do końca nie jesteśmy zorientowani ile tych procent jest tej ulgi.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Możemy sięgnąć do ustawy i będziemy wiedzieli. PKS stosuje takie procenty ulg jakie są zapisane w ustawach.
Pan radny Marek Kozak:
Czyli ilość tych osób, które będą korzystały jest niewielka, w końcu jeżeli ustawowo po 70 roku życia można jeździć za darmo.
Pani przewodnicząca komisji Krystyna Krajewska:
Czyli czekamy za opinią i na następnej komisji rozwoju gospodarczego zdecydujemy, czy tak, czy nie.
Pan burmistrz Stanisław Glapiak:
Już na najbliższej sesji chciałbym zakończyć dyskusję w tej sprawie.
Ad. 5. Przyjęcie protokołu Nr 3/2011.
Pani przewodnicząca komisji Krystyna Krajewska:
Kto jest za przyjęciem protokołu?
Pan radny Dariusz Bojek:
Mogę prosić ten protokół.
Pani przewodnicząca komisji Krystyna Krajewska:
Proszę.
Kto jest za przyjęciem protokołu?
Dziękuję, protokół został przyjęty jednogłośnie.
Ad. 6. Zakończenie obrad.
Pani przewodnicząca komisji Krystyna Krajewska:
Dziękuję panu burmistrzowi, panu przewodniczącemu i państwu radnym za udział w posiedzeniu i zamykam obrady komisji.
Protokołowała Przewodnicząca komisji
Małgorzata Nowak Krystyna Krajewska